12 stycznia 2011

Most samobójcow (The Bridge) 2006

Na początek polecam obejrzeć trailer.
Opis:
"Most Golden Gate w San Francisco to miejsce, w którym popełnia się najwięcej samobójstw na świecie. W latach 2004 i 2005 życie odebrało tam sobie kilkadziesiąt osób. Liczby są suche. Kryje się za nimi ludzkie cierpienie, dramat tych, którzy odeszli i tych, którzy zostali. Tytułowy most staje się symbolicznym pomostem pomiędzy życiem i śmiercią, umarłymi i żywymi. Realizatorzy filmu cały 2004 rok spędzili na obserwacji mostu. Zarejestrowały większość z dwudziestu czterech popełnionych w tymczasie samobójstw, jak również większość podjętych prób ich popełnienia. Dodatkowo powstał materiał, na który składają się szczere, wstrząsające rozmowy z rodzinami i przyjaciółmi samobójców, ze świadkami i z tymi, którzy próbowali odebrać sobie życie."

Most "Złote wrota" był świadkiem (tu zdania są podzielone) 1500 lub wg. szacunków innych 2000 samobójstw.

(film można obejrzeć na youtube pod polskim tytułem, z napisami)

Film ten daje do myślenia, jest dość mocny. Myślę o tych osobach do dziś i w głowie nadal kłębią mi się pytania i przemyślenia.

Porażające jest to, że przez ten most przejeżdżają/przechodzą tysiące ludzi,a niewielu samobójców znajduje tam pomoc. Nikt nie widzi desperacji na ich twarzach, bólu, niemego krzyku, nikt nie zauważa czy też nie chce widzieć łez.

Natomiast przerażająca jest postawa bliskich osób tych ludzi. Niektórzy godzą się z ich decyzjami, inni nie robią nic żeby im pomóc, uciekają od problemów przyjaciół zachowując się egoistycznie. To co mówią, że to ich wybór, że tak już postanowili i nie zmienią zdania, że to dla nich lepsze... Gdybym się spotkała z taką osobą i znała jej zamiary, myślę, że za wszelką cenę próbowałabym zapobiec temu ostatecznemu krokowi. Bo przecież życie jest piękne, nieważne ile jest w nim cierpień i bólu... Po każdej burzy wychodzi przecież słońce.


Film prezentuje różne osoby, z różnymi problemami i powodami do samobójstwa. I tak mamy osoby z zaburzeniami psychicznymi, nie umiejące się odnaleźć w tym świecie, osoby, które problemy za bardzo przytłaczają, z nałogami...
Nie powiem żebym wszystkich zrozumiała. Nie rozumiem na przykład dlaczego tak pogrążają się w rozpaczy, depresji. Powodem jest zapewne moje usposobienie- staram się zawsze od życia brać to co najlepsze, nie przejmować się problemami. Carpe diem.
Nie wyobrażam sobie co czują te osoby godzinami stojąc na tym moście, już na krawędzi. Chodząc w tę i w tę stronę, bądź po prostu stojąc przy barierce, ukrywając twarz w dłoniach i płacząc.
Wiem jedno- niektórzy po podjęciu decyzji zdecydowanie przeszli przez barierkę na oczach innych ślepych ludzi i skoczyli.

Jedno co mi się nie podobało- te najmocniejsze historie dali gdzieś w środku, a powinni je dać na koniec, jak np. tego chłopaka, który przeżył i dziewczynę, którą uratował fotograf.
A co mi się najbardziej "podobało"? Kiedy patrzyłam jak niektóre z tych osób zabierają inni ludzie czy policjanci. To daje nadzieję...

Gary Jules- Mad world

10 komentarzy:

  1. przed chwilą skończyłam go oglądać, warto było choć się na nim poryczałam.
    oprócz tych historii ludzi o których wspomniałaś na końcu, mnie jeszcze bardzo poruszyła historia tego chłopaka z długimi włosami, który w dniu skoku dostał wiadomość na sekretarce, że przyjęli go na kierownika salonu gier i najprawdopodobniej już tej wiadomości nie odebrał. szkoda, że się pospieszył :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko widzisz, tu o to właśnie chodzi, ze ten kto naprawdę nie chce żyć nad niczym się nie zastanawia, po prostu przechodzi przez barierkę i skacze. I nawet gdyby go uratowano, zrobiłby to ponownie.
    Ten kto się waha, chodzi tam i z powrotem, albo stoi i nie wie czy skoczyć czy nie wcale nie chce się zabić, tylko zwrócić na siebie uwagę.
    Nie mówię, że trzeba im pozwolić skakać, jasne, że nie. Chodzi mi tylko o to, że jeśli ktoś naprawdę chce się zabić, to będzie próbował do skutku. I mimo, że ja też zawsze staram się widzieć pozytywy w tym co złe to nie każdy to potrafi. Niektórych może powstrzymać to, że są ludzie, którzy ich kochają. Ale są tacy, którzy nie mają nikogo na świecie i nie ma im kto pomóc. A sama po sobie mogę stwierdzić, że gdybym parę razy w życiu nie miała kogoś, kto będzie silny za mnie to też różnie mogłoby się skończyć. Bo nie każdy znajdzie w sobie tyle siły, żeby żyć mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sylvia mnie najbardziej poruszył jego skok...

    Viconia mimo wszystko myślę, że ci którzy są zdeterminowani, aby skoczyć też niełatwo żegnają się ze światem.
    Najgorsze jest to, że niektórzy z nich mieli ludzi, którzy ich kochali.

    OdpowiedzUsuń
  4. Łatwo, nie łatwo, nie wiem, w sumie tylko oni to wiedzą. Ale jeśli nie widzą na świecie żadnego powodu żeby żyć...

    Zostawianie bliskich to jest taki egoizm, że uhhh... Fakt, że samobójca myśli o sobie, o tym, że jemu jest źle, ale potem bliscy obwiniają się, że nic nie zauważyli. A tak naprawdę niektórym ludziom bardzo łatwo przychodzi udawanie, nawet przed bliskimi. Jeśli się naprawdę chce to bardzo łatwo można ukryć przed światem to co czuje się w środku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tylu ludzi mogłoby żyć, gdyby inni poświęcili im choć trochę swojego czasu, uwagi. Bo przecież te samobójstwa nie były bezpodstawne...
    Obejrzałam przed chwilą trailer i samo to mną wstrząsnęło.
    Film pewnie obejrzę, chociaż nie wiem czy będę w stanie, strasznie mnie takie rzeczy wzruszają.
    Jedyne czego nie mogę zrozumieć to fakt, co za ludzie mogli filmować te wszystkie samobójstwa bez żadnych skrupułów, bez chociaż prób ratowania czy niesienia jakiejkolwiek pomocy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypuszczam, że kamery były pozostawione same sobie? i tylko wymieniali taśmy? Bo wątpię, żeby siedzieli tam non stop przez rok.

    Viconia po prostu mamy odmienne zdania, dla mnie życie jest czymś pięknym i nie potrafiłabym z niego zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak, te kamery sobie tam stały po prostu i kręciły, nikogo tam nie było.

    Wiesz, nie mamy odmiennego zdania, bo ja też uważam, że życie jest piękne i też nie chciałabym z niego rezygnować. Ale staram się rozumieć i nie osądzać postępowania samobójców. Jeśli nie chcą żyć nikt ich nie zmusi, my możemy im tylko pomóc zobaczyć jakiś promyk nadziei. Są różne typy samobójców i każdy potrzebuje innego podejścia, ale nie będę tu robić wykładu z psychologii klinicznej i przynudzać :)
    Po prostu chciałam napisać, że ja się w pełni z Tobą zgadzam, że warto żyć, ale rozumiem też, że ktoś może już tego nie chcieć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odniosłam wrażenie, że masz całkowicie odmienne zdanie.
    Wydaje mi się, że samobójców nigdzie nie oceniałam, a co do wcześniejszego komentarza o egoizmie- miałam na myśli egoizm tej kobiety, która nie chciała żeby jej kolega pojechał z nią do domu (to ten, któremu dała leki).

    OdpowiedzUsuń
  9. Może sprawiłam takie wrażenie po prostu, fakt że nie mam zbyt wielu powodów do radości ostatnio ;]

    Mi nie chodziło o to, że Ty ich oceniasz, tylko że ja mam takie a nie inne podejście :)
    I moje podejście jest przede wszystkim naukowe, moje uczucia w tej kwestii są na dalszym planie.

    Jeszcze w kwestii tego, że nikt im nie pomaga i ludzie są obojętni na to, że ktoś wykazuje skłonności samobójcze. Czasami takie osoby po prostu nie wiedzą co mogłyby zrobić, więc nie robią nic [co jest głupotą], ale no nie ukrywajmy, większość ludzi unika trudnych tematów i omija je szerokim łukiem, czy to znajomi, przyjaciele czy nawet rodzina.
    Panuje też jakieś głupie przekonanie, że jeśli ktoś mówi o myślach samobójczych to otoczenie uważa to tylko za takie gadanie. Bo gdyby chciał to by się zabił a nie gadał. A to samobójcę jeszcze bardziej dobija, bo on swoim zachowaniem krzyczy 'jest mi źle, pomóż mi' a wszyscy to ignorują.
    No i u samobójców występuje też tzw. złowieszczy spokój. Znasz to uczucie, kiedy musisz podjąć jakąś bardzo ważną decyzję? Nosisz się w wyborem tygodniami, przez co jesteś podenerwowana ciągle itp. I nagle podejmujesz tą decyzję i nie ważne czy była ona dobra czy zła odczuwasz taki błogi spokój, bo już po wszystkim, klamka zapadła, nie musisz się już stresować. To jest właśnie złowieszczy spokój u samobójcy, osoba która miotała się ze swoimi uczuciami nagle jest zupełnie spokojna, bo podejmuje decyzję o odebraniu sobie życia co dla niej równa się z końcem wszystkich problemów, więc przez te ostatnie dni życia jest bardzo spokojna i otoczenie może odnieść wrażenie że nastąpiła wyraźna poprawa.

    Kurczę, znowu się rozpisałam ;D
    Przepraszam, postaram się więcej nie panoszyć tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń