16 lipca 2011

"Kobieta bez twarzy" Anna Fryczkowska

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: czerwiec 2011
liczba stron: 416
ocena: 4/6

opis:
"Opowieść kryminalna o kobiecej sile i banalności zła.

Po tragicznej śmierci męża Hanna Cudny rzuca wszystko i wraz z dwójką dzieci ucieka na wieś. Ma tu uczyć angielskiego, uprawiać ogród i być szczęśliwa. Wiejska sielanka to jednak tylko pozory: córka Hanny znajduje w okolicznych lasach zwłoki, nastoletni syn zaczyna się dziwnie zachowywać, a rodzice jednego z uczniów znikają bez śladu. Odkrywając kolejne elementy tej przerażającej układanki, Hanna trafia na pokłady zła w ludziach, którym ufała.

Kryminalna opowieść o zdeterminowanej kobiecie, która walczy o przywrócenie porządku w otaczającym ją kawałku wszechświata.
"



Polska wieś. Jak ją sobie wyobrażacie?
Zielona łąka, błękitne niebo i motylki latające tu i tam?
Sady pełne drzew z soczystymi owocami?
A może śmierdzący staw z ciałem młodej kobiety?
Miejsce gdzie grasuje morderca?

Ostatnio nie mogłam wciągnąć się w żadną książkę. Ta porywa od pierwszych stron!

Zaczyna się sielsko, momentami zabawnie. Wprawdzie autorka już na początku raczy nas ciekawymi fragmentami, jednak nie podejrzewamy tego co ma nastąpić.
Mimo to wraz z upływem czasu, zmianą lata na jesień zagadkowe wydarzenia zaczynają przybierać na sile, klimat, jak pory roku, zaczyna być coraz bardziej ponury, a akcja książki nabiera rumieńców.

Napiszę to, co było już pisane w wielu recenzjach i na pewno jeszcze będzie wspominane- Anna Fryczkowska pokazała drugie oblicze polskiej wsi, dotąd ukazywanej jako idylla. To mniej przyjazne oblicze pokazuje nam wieś jako miejsce, nie bójmy się tego określenia, zacofane i pełne nieżyczliwych ludzi, gdzie plotka rozchodzi się szybciej niż czyta się to zdanie.
I to się chwali- autorka potrafiła napisać o złych i dobrych stronach mieszkania na wsi.

Bohaterowie są idealnie wpasowani w klimat książki- są swojscy, czujemy się tak jakbyśmy ich wszystkich znali od dawna. W Kobiecie bez twarzy jest wiele różnych postaci- są „idealne” gospodynie, starsi panowie przesiadujący pod domami, młodzież, rozbrykane dzieci, miejscowy „macho”…
Główna bohaterka Hania nie jest nadmiernie błyskotliwa, idealna ani arogancka (nie panoszy się ani nie wywyższa z powodu tego, że przybyła z miasta). Wręcz przeciwnie- to zwykła kobieta, która często popełnia błędy i nie jest idealną gospodynią ani matką.

Język Kobiety bez twarzy jest lekki, a akcja wartka, więc czyta się błyskawicznie. Dodatkowo napięcie jest odpowiednio stopniowane, a fabuła pełna tajemnic- słowem nie ma czasu na nudę!
Rozdziały są zazwyczaj krótkie, pisane na przemian z perspektywy Hanki i jej córki Miśki. Mimo, że nie przepadam za książkami pisanymi z perspektywy dzieci to akurat w tej książce były one dobrze napisane, więc mnie nie denerwowały.

Kobietę bez twarzy polecam przede wszystkim tym, którzy nie są jeszcze przekonani do kryminałów lub czytają je od czasu do czasu. Piszę kryminał a tak naprawdę to książka raczej obyczajowa z wątkiem kryminalnym.
Mimo, że naprawdę ciekawie czytało się książkę Fryczkowskiej i przy dłuższym zastanowieniu nie znajduję w niej wad (może oprócz niezbyt satysfakcjonującego zakończenia i tego, że nadal nie rozumiem tytułu (muszę poszukać na Internecie jakichś wywiadów z autorką :P)) to nie mogę dać tej książce piąteczki, brakło tego czegoś…
Chyba naprawdę nie powinnam czytać Chattama :P

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.  



Jak pisałam na początku- nie potrafię się ostatnio w nic wciągnąć. Przeczytałam 100 stron „Niewidocznych akademików”, którzy są naprawdę zabawni, ale dalej nie dałam rady…
Stwierdziłam, więc, że w wakacje koniec z myśleniem w jakiejkolwiek postaci, domyślnie mam zamiar czytać same książki akcji, tudzież romanse. Chociaż i na to ostatnio nie mam czasu…
Obiecałam też sobie, że nie kupię książki dopóki nie przeczytam wszystkich z mojej biblioteczki… Taaa :D Chociaż nawet jakbym chciała to ostatnio poświęcam wszystkie pieniądze mojemu hobby, do którego ostatnio wróciłam- akwarystyce. Mam garnuszek 25l, wystartował w środę, rybka- bojownik- już jest :) Teraz tylko czekam na więcej roślinek, które ma załatwić kuzyn ;) Jak wszystko będzie tak jak ma być i troszkę się rozrośnie to się pochwalę :D


Baza recenzji Syndykatu ZwB

15 komentarzy:

  1. Recenzja ciekawa i zachęcająca. Książkę z przyjemnością przeczytam, jak tylko wpadnie w moje łapki:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam przekonana do kryminałów, ale jestem nimalże pewna, że gdyby wpadła mi w ręce "Kobieta bez twarzy" z pewnością bym ją przeczytała. Zachęca mnie przedstawienie wsi (sama na takowej mieszkam i mniej więcej wiem jak to wygląda - kosi się trawę i wszystcy już o tym wiedzą).

    na koniec tylko jeszcze zaproszę do siebie
    wspomnij-mnie.blogspot.com

    Pozdrawiam,
    Wspomnij Mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo ją czytam i już nie mogę się doczekać!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o niej, ale raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja :) Książkę mam za sobą i zgadzam się z Tobą w 100%!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia w akwarystyce i we wciągnięciu się w czytanie :) A po książkę chyba nie sięgnę, nie przepadam za wsią i jej tajemnicami...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, ciekawa książka, lubię powieści tego typu;P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mam ochotę na tę książkę!
    Fajna odmiana po wiejskich, sielankowych, książkowych tematach ;) I na wsi może dziać się coś ciekawego, jak widać :)
    Swego czasu też miałam bojownika, niebieskiego. Każdy mi mówił, że nie przeżyje w kuli miesiąca. Żył dwa lata :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam kryminały, a ta książka zbiera same pozytywne recenzje. Na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powodzenia w akwarystyce. Czekam aż się pochwalisz swoimi rybkami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Viconia czekam na wrażenia ;)

    Domi cieszę się, że mamy takie samo zdanie :)

    Linka, Balbina64 pięknie dziękuję :)

    Evita ja tam nic nie napiszę, ostatnio się stałam strasznie wrażliwa na złe traktowanie zwierząt :P (trochę to do mnie niepodobne)
    Mój jest krwisto czerwony z niebieskimi odblaskami na płetwach. Jest piękny! ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytam :)

    pozdrawiam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie postanowienie, żeby nie dokupywać książek, a zająć się tymi z biblioteczki własnej - i mnie by się przydało.... nawet bardzo. :)
    Czekam na zdjęcia twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z radością informuję, że nominowałam Cię do nagrody One Lovely Blog Award. :) Szczegóły w moim dzisiejszym poście. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń