Znów nazbierało mi się trochę zapytajek :)
opis czytelnikow z pierwszej randki (haha nie wiem czy chciałbyś/łabyś to przeczytać :D)
jak zlamac swiecy w wiedźminie 2 (nie mam pojęcia, ale jak się dowiem to napiszę ;P)
miecz przeznaczenia andrzej sapkowski czytaj (ojej brzmi prawie jak polecenie :P)
cienie francuskich bohaterów wiedzione przez zwycięstwo (jakiś fragment wiersza?
muffinki świat książki (wiem o jakie muffinki chodzi! one tak biegają i... nie? :P)
jak może spędzić 1 dzień (ojej! jest na to tysiące, co ja mówię miliony sposobów! :) )
czy komuś nie podoba się książka cień wiatru? (... zaczynam się bać?)
jaka jest ulubiona książka dody (ona w ogóle czyta!? :O)
książka gildia magów s 39 (ma ktoś egzemplarz książki? ;P )
cykl saga oko jelenia (to cykl czy saga? :P)
biedronka według sapkowskiego (!?)
^^brak mi tego co się stało, czego nie umiem sprecyzować i dokładnie określić^^ (o.O)
jak ma patch na nazwisko z tego no z szetu (no ten, no wiesz o co mi chodzi! :D)
demotywatot-pasja plus miłośc! (demotywatoty rządzą! :D)
Chciałabym napisać, że mam nadzieję, że Ci, którzy szukali na moim blogu znaleźli to co było im potrzebne, ale jako, że większość z tych haseł jest dziwna, niestety nie ośmielę się tego pisać :)
05 lipca 2011
04 lipca 2011
"Błogosławieni, którzy pragną..." Anne Holt
tytuł oryginału: Blessed are Those who Thrist
seria/cykl wydawniczy: Hanne Wilhelmsen tom 2
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: czerwiec 2011
wydanie pierwsze: 1994
liczba stron: 240ocena: 3,5/6
Opis:
"Upały w Oslo wróżą, to co najgorsze…
Sierżant Hanne Wilhelmsen nie sądziła, że można znienawidzić wiosnę. Oslo pogrążyło się w nienaturalnych jak na tę porę roku upałach, którym towarzyszy zaskakująco duży wzrost przestępczości – liczba poważnych zbrodni, gwałtów i aktów agresji przekracza możliwości operacyjne policji. Do tego dochodzą tajemnicze sobotnie masakry… ..
Sierżant Hanne Wilhelmsen robi, co może, aby rozwiązać zagadkę krwawych łaźni, nie jest więc zachwycona decyzją przełożonych o przydzieleniu jej dochodzenia w sprawie gwałtu na młodej kobiecie. Jeszcze nie wie, że za jej pośpiech i brak konsekwencji ktoś zapłaci życiem. Gdy odkrywa związek między makabrycznymi zbrodniami i brutalnym gwałtem, rozpoczyna wyścig z czasem. Musi przeszkodzić komuś, kto pragnie sprawiedliwości za wszelką cenę…"
Wyciągam stare puzzle spod łóżka, przecieram pudełko z kurzu, otwieram i wysypuję. Co widzę? Całą masę małych kwadratowych kartoników. Na pierwszy rzut oka to całkowity misz-masz. Ale jednak po kilku godzinach mam przed sobą piękny obraz, wszystkie elementy układanki są na swoim miejscu.
Z książką Anne Holt jest tak samo. Z pozoru okładka, tytuł, cytat, wszystkie początkowe i niektóre późniejsze zdarzenia nie mają ze sobą najmniejszego powiązania, zupełnie do siebie nie pasują.
Po przeczytaniu mamy jednak świadomość, że wszystko jest tutaj na miejscu i z zadowoleniem przyglądamy się książce i historii, którą zawiera.
Błogosławieni, którzy pragną i łakną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Ewangelia św. Mateusza (5,6)
Po opisie książki Błogosławieni, którzy pragną... można spodziewać się kryminału. Jednak ja długo wahałabym się przed przyklejeniem jej etykietki tego gatunku. Jeśli już uznamy, że ta książka to kryminał to należy się pochwała dla autorki za całkowicie odmienne podejście do tego gatunku.
Co jest takie inne od klasycznych kryminałów? Przede wszystkim ci, którzy spodziewają się nagłych zwrotów akcji, ślepe tropy, bezustanne podążanie za policjantami i wnikliwe badanie psychiki mordercy rozczarują się. W tej książce sprawca jest odsunięty na dalszy plan, ważniejsza jest ofiara. Wprawdzie przyglądamy się poczynaniom policji, w niewielkiej części mordercy, ale równie ważna jest ofiara i jej rodzina.
W tym momencie można zadać sobie pytanie: co byś zrobił gdyby Twojemu bliskiemu wyrządzono krzywdę? Zapewne część czekałaby bezradnie aż policja ukaże sprawcę. Ale czy znajdą się osoby, które nie będą chciały czekać? Według których policja poświęca niedostateczną ilość czasu dla sprawy? Które będą chciały same wymierzyć sprawiedliwość?
Owszem, takich osób jest wiele. I cóż czy możemy się im dziwić? Bohater książki Błogosławieni, którzy pragną... bierze sprawy w swoje ręce, ponieważ nie może już patrzeć na cierpienie bliskiej mu osoby. Zemsta nieodmiennie kroczy za zbrodnią, każdy chce by sprawca dostał należną karę, by cierpiał tak jak osoba, której wyrządził krzywdę. Ale czyż ludzie nie są nieomylni? Przecież może wydarzyć się niewybaczalna pomyłka... Czy jeden człowiek naprawdę jest w stanie wymierzyć sprawiedliwość?
Takie i inne pytania towarzyszą nam podczas lektury nowej książki Anne Holt (no może nie tak nowej, książka wprawdzie jest nowością na polskim rynku, ale w Norwegii jest już lekko "przejrzała"). Odpowiedzi na nie oczywiście możecie znaleźć w książce ;)
Książkę Błogosławieni, którzy pragną... czyta się bardzo szybko, ponieważ jest napisana lekkim językiem, akcja toczy się w jednostajnym tempie- jest dość wartka, ale tu można zarzucić autorce brak napięcia, dawkowania akcji.
Największym minusem książki Anne Holt była jej długość. Jak dla mnie- zdecydowanie za krótka! A szkoda, autorka mogłaby bardziej skupić się na bohaterach- tak cywilach jak i policji. Książka na pewno by na tym nie straciła.
Aczkolwiek dla kogoś kto szuka niezobowiązującego kryminału na jeden, dwa wieczory to jest to książka idealna.
Natomiast coś za co mogę bez wahania pochwalić to całkowicie inna niż dotychczas przeze mnie spotykana postać głównego śledczego. Nie jest to stary zmarnowany życiem wyga, który powoli traci nadzieję i wiarę w słuszność i nieomylność sprawiedliwości, spotykamy natomiast Hanne Wilhelmsen, kobietę wprawdzie z doświadczeniem, ale posiadającą dużo zapału i energii w stosunku do pracy. Najbardziej zaskoczyło mnie życie osobiste Hanne, ale nie będę zdradzać szczegółów, pozwolę by i dla przyszłych czytelników była to niespodzianka.
Błogosławieni, którzy pragną... jest to książka inna niż te jakie do tej pory czytałam. Wprawdzie nie powaliła mnie na kolana ani nie zachwyciła, ale myślę, że jest warta polecenia. Oceniam nisko, pewnie dlatego, że po Chattamie i jego Trylogii o Brolinie nic mnie już tak nie wciągnie, zachwyci i powali na kolana, a opad szczeny nigdy już nie będzie tak wielki ;) No cóż po tak świetnej powieści (a nawet trzech) poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko, choć biorę pod uwagę, że Błogosławieni, którzy pragną... jest inna od klasycznych kryminałów.
Książkę mogę polecić przede wszystkim osobom, które rzadko czytają kryminały i nie są zbyt dobre w łamigłówkach, a szukają rozrywki na wieczór, czy dwa.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Dziś mam ogromną ochotę na gorącą herbatę, mogłabym jej wypić hektolitry! Gorąca herbata jeszcze nigdy nie smakowała tak dobrze ^^
(aktualnie biała herbata gruszkowo-figowa jakby ktoś pytał ;) )
03 lipca 2011
"Z Miśkiem w Portugalii" Aldona Urbankiewicz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: czerwiec 2011
liczba stron: 264ocena: 5/6
Opis:
"Pełna miłości do dziecka opowieść o zderzeniu marzeń z rodzicielstwem.
Misiek, mając 14 miesięcy, spędził noc na Przylądku Nordkapp! Gdzie powita dzień, mając 26 miesięcy.
Kolejna niezwykła wyprawa Mikołaja. Tym razem ten mały podróżnik zabiera nas do Portugalii. Pierwszy lot, pierwszy biwak, pierwsza noc pod namiotem. Cudowna Lizbona, klimatyczna Alfama, Estádio da Luz, ezoteryczna Sintra, Cabo da Roca, prześliczne plaże Algarve, Przylądek Świętego Wincentego, tajemnicze kręgi, starożytna Évora. Ta książka to dowód na to, że dziecko nie ogranicza pasji podróżniczych i zachęta, by takie wyzwanie podjąć."
Czy właśnie siedzisz w domu, uziemiony deszczem? Narzekasz na iście angielską pogodę? Kolejny dzień spoglądasz na mlecznobiały nieboskłon?
W takim razie polecam lekturę najnowszej książki Aldony Urbankiewicz. Z Miśkiem w Portugalii pozwala przenieść się choć na chwilę na gorące uliczki Lizbony, wietrzne plaże i wspaniałe gaje Portugalii. Książka ta pozwoliła mi poznać bliżej ten kraj, na który wcześniej nie zwracałam uwagi.
Kiedy zamknęłam oczy słyszałam szum oceanu, czułam czyste, morskie powietrze, mogłam dotknąć rękami liści drzewek oliwnych, a kiedy je otworzyłam widziałam zieleń, zieleń! Piękne ogrody i parki! Gdzieś tam majaczyła brama klasztoru korkowego. Krok do przodu i już poruszałam się ciasną lizbońską uliczką i zachwycałam pięknymi wzorami na nieodłącznych kafelkach...
O tak, nie żałuję wyprawy do Portugalii, poznania choć odrobiny zwyczajów lizbończyków (które mnie z pewnością by odpowiadały), zachwycania się architekturą i podziwiania przyrody.
Muszę jednak przyznać, że niestety brakowało tej książce tak wielkiej miłości do odwiedzanego kraju, tego poweru i pasji z jaką opisywane były zwiedzane miejsca, nie było tak jak w Norwegii... Ale co się dziwić, nie ten kraj, nie ten klimat, a miłość tak wielka może być chyba jedyna ;)
Za to Mikołaj nadrabiał! :) Tym razem mały podróżnik jest wyraźniejszą postacią, ma 26 miesięcy, już mówi, ma własne zainteresowania, zboczenia i humory.
Tamtym razem wychwalałam tym razem trochę ponarzekam- kilka zdjęć było wg. mnie umieszczonych w nieodpowiednich miejscach, generalnie jednak nie przeszkadza to w odbiorze. Nadal narzekam na format i ilość- ja chcę więcej! ;)
Z Miśkiem w Portugalii może nie sprawiło, że zakochałam się w opisywanym kraju tak jak przy poprzedniej książce, ale pozwoliła mi choć na chwilę zapomnieć o widoku za oknem, a tym, których tak jak mnie dopadło wakacyjne lenistwo pozwoli się "rozruszać", a przede wszystkim spędzić mile czas.
Mam nadzieję, że pani Aldona napisze książkę o swojej najnowszej podróży- na Islandię. Jestem bardzo ciekawa, zwłaszcza po obejrzeniu zdjęć i z nadzieją będę wyczekiwać zapowiedzi :)
02 lipca 2011
Wieści z frontu
Żołnierze!
Pani Kapitan z przyjemnością informuje, że powraca do formy! Po długim odpoczynku i nicnierobieniu jest gotowa znów stanąć w naszych szeregach! Mam zaszczyt poinformować, że pierwsze pompki i brzuszki ma za sobą! Rozgrzewka przed poligonem zaliczona, dlatego przygotujcie się fizycznie i psychicznie na ostre tempo! Na początek zaserwujemy wam małą szkołę przetrwania z Miśkiem, potem trochę pogłówkujemy!
Jeśli ktoś ma jakieś pytania- wystąp.
No to teraz odmaszerować!
:)
Pani Kapitan z przyjemnością informuje, że powraca do formy! Po długim odpoczynku i nicnierobieniu jest gotowa znów stanąć w naszych szeregach! Mam zaszczyt poinformować, że pierwsze pompki i brzuszki ma za sobą! Rozgrzewka przed poligonem zaliczona, dlatego przygotujcie się fizycznie i psychicznie na ostre tempo! Na początek zaserwujemy wam małą szkołę przetrwania z Miśkiem, potem trochę pogłówkujemy!
Jeśli ktoś ma jakieś pytania- wystąp.
No to teraz odmaszerować!
:)
01 lipca 2011
W końcu się złamałam... Czyli wakacje zaczynamy stosikiem!
Tak, tak panie i panowie w końcu kupiłam książki za własne pieniądze! Kiedy ostatnio kupiłam jakąś książkę? 5 marca! Ha! Moja "abstynencja" trwała do 21 czerwca czyli aż (jeśli dobrze policzyłam) 108 dni! Szok :D Właściwie przełamałam się wcześniej, ale... Za zakupy zapłacił Tata, za co serdecznie dziękuję (tak, uściski już były) :) Jeszcze nie prezentowałam tamtego stosiku, ale wkrótce pewnie to zrobię :)
A teraz stosik lipcowy:
Taka nowość- stosik z lotu ptaka :P
A co w nim?
Dzisiaj zostałam obudzona przez mamę (bardzo skutecznie) słowami: Książki do Ciebie! Pewnie myślicie, że się poderwałam :P Nie, niestety leń ze mnie okropny, przewróciłam się na drugi bok... Ale muszę przyznać: niezwykle miły początek dnia :)
A w paczce były egzemplarze recenzyjne od Prószyńskiego:
Anne Holt Błogosławieni, którzy pragną... i Anna Fryczkowska Kobieta bez twarzy (ale sobie dobrałam- dwie Anny ;) )
Za książki serdecznie dziękuję!
A kolejne trzy:
Jeffrey Archer Zasłyszane w kiciu i gdzie indziej, Stephen King Łowca snów (wreszcie moja!) oraz Aldona Urbankiewicz Z Miśkiem w Portugalii (w końcu! czekałam i się doczekałam! :) )
są szczególne z dwóch powodów: to właśnie dzięki nim się "złamałam" i to moje pierwsze zakupy internetowe! :) Kupowałam w księgarni Prószyńskiego (muszę przyznać- niezłe ceny), wszystko obyło się bardzo sprawnie, zamówiłam we wtorek wieczorem a paczkę dostałam w piątek (dostałabym w czwartek, ale było Boże Ciało) :)
Jakoś tak dziwnie wyszło- cały stosik od Prósa... No cóż te które kupiłam musiałam pokazać, a te które dostałam dorzuciłam ot tak ;)
A i tak nawiasem mówiąc- w końcu poczułam, że są wakacje :D
Widzieliście kiedyś niemoc czytelniczą? Nie? Jak jesteście ciekawi, to wygląda tak:
To mój stosik koło łóżka :P Stwierdziłam dzisiaj, że niestety, ale oddam na czasie te książki, które mam do biblioteki i wrócę z bardziej odpowiednimi na lato. Jak już się rozkręcę. Albo może nawet sięgnę po jakieś lekkie książki z własnej biblioteczki. A oddaję, bo to trochę trudna lektura na wakacje.
Mam zamiar zapanować nad sobą i pokonać ten wstrętny kryzys czytelniczy :P Tzn. to moje ostatnie minuty w internecie, idę sobie poczytać i posiedzieć na słońcu (póki nie pada...)
Także adios amigos! :)
A teraz stosik lipcowy:
Taka nowość- stosik z lotu ptaka :P
A co w nim?
Dzisiaj zostałam obudzona przez mamę (bardzo skutecznie) słowami: Książki do Ciebie! Pewnie myślicie, że się poderwałam :P Nie, niestety leń ze mnie okropny, przewróciłam się na drugi bok... Ale muszę przyznać: niezwykle miły początek dnia :)
A w paczce były egzemplarze recenzyjne od Prószyńskiego:
Anne Holt Błogosławieni, którzy pragną... i Anna Fryczkowska Kobieta bez twarzy (ale sobie dobrałam- dwie Anny ;) )
Za książki serdecznie dziękuję!
A kolejne trzy:
Jeffrey Archer Zasłyszane w kiciu i gdzie indziej, Stephen King Łowca snów (wreszcie moja!) oraz Aldona Urbankiewicz Z Miśkiem w Portugalii (w końcu! czekałam i się doczekałam! :) )
są szczególne z dwóch powodów: to właśnie dzięki nim się "złamałam" i to moje pierwsze zakupy internetowe! :) Kupowałam w księgarni Prószyńskiego (muszę przyznać- niezłe ceny), wszystko obyło się bardzo sprawnie, zamówiłam we wtorek wieczorem a paczkę dostałam w piątek (dostałabym w czwartek, ale było Boże Ciało) :)
Jakoś tak dziwnie wyszło- cały stosik od Prósa... No cóż te które kupiłam musiałam pokazać, a te które dostałam dorzuciłam ot tak ;)
A i tak nawiasem mówiąc- w końcu poczułam, że są wakacje :D
Widzieliście kiedyś niemoc czytelniczą? Nie? Jak jesteście ciekawi, to wygląda tak:
![]() |
| Zdjęcie słabej jakości, bo robione wieczorem, telefonem. |
Mam zamiar zapanować nad sobą i pokonać ten wstrętny kryzys czytelniczy :P Tzn. to moje ostatnie minuty w internecie, idę sobie poczytać i posiedzieć na słońcu (póki nie pada...)
Także adios amigos! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




