03 stycznia 2017

Godzina duchów ("Godzina czarownic" Anne Rice)

 tytuł oryginału:
The Witching Hour
tłumaczenie części I: Anna Czajkowska
i Hanna Pustuła
tłumaczenie części II: Małgorzata Samborska
i Agnieszka Izdebska
data wydania: 2009
data wydania oryginału: 1990
liczba stron tomu I: 632
liczba stron tomu II: 756



        Godzina czarownic to pierwsza część cyklu Dzieje czarownic z rodu Mayfair, jest ona podzielona na dwa tomy, podobnie kolejna- Lasher, choć ta trochę niepotrzebnie, bo oba tomy mają około 400 stron, ostatnia część to Taltos.

        Zgadnijcie, która godzina jest godziną czarownic. No, śmiało! Tak, to oczywiście północ. Wtedy właśnie z mroku wyłaniają się wszelkie strachy. Czarownice zaczynają rytuały, wampiry wyruszają na łowy, a... A skoro już
o wampirach- pewnie zastanawiacie się czy ten cykl ma coś wspólnego z Kronikami wampirów. W pewnym sensie tak. No bo Rice napisała Godzinę w tym samym stylu. Może to nie jest ten sam mroczny klimat, ale atmosfera jest równie gęsta.

        Kiedy myślę o książkach Rice przypomina mi się ich grubość. To są tomiszcza. Napakowane tomiszcza. Zaryzykuję stwierdzenie, że kto przeczytał jedną, wie już jakie są wszystkie pozostałe (nie chodzi tutaj o fabułę!).
I zawsze po lekturze myślę- kurde czy to nie mogło być cieńsze?! Mogłoby. A jednocześnie trudno o to. Myślę
o elementach "do wywalenia" i jakoś tak ciężko wskazać konkretne. Taki już styl Rice i albo się to akceptuje, albo nie.
        Godzina czarownic bardzo dobrze się zaczyna. Jako czytelnik zapoznajemy się z aktami czarownic z rodu Mayfair, od pierwszej, Suzanne, która żyła w XVII wieku, aż do Deidre, dziwnej tzw. roślinki, która wydaje się opętana. Jak widzicie jest to rozbudowana powieść.
Powiem nawet, że zaczyna się wyśmienicie. Nastrój opętania, grozy, nawiedzanego domu, właśnie to zastaje czytelnik. Tajemnica domu na Ulicy Pierwszej jest nęcąca i chce się ją rozwikłać. Kim jest tajemniczy mężczyzna? Co się stało z Deidre? Kim tak naprawdę jest Carlotta Mayfair i jaką odgrywa rolę? Jaką tajemnicę skrywa szmaragd?

        Jak już pisałam jest to trochę rozwleczona powieść, zwłaszcza drugi tom. Niemiłosiernie wręcz. Rozumiem jednak dlaczego- zbędne opisy mają uśpić czujność czytelnika. Ja jednak nie uwierzyłam w szczęście i miłość,
o nie, to byłoby za proste. Więc przewidziałam mniej więcej co się stanie. Pomimo tego rozwleczenia jestem ciekawa co będzie dalej.

        Zdecydowanie bardziej podobała mi się część pierwsza, druga już nie jest tak dobra. Ten nastrój to coś co lubię, ten klimat gęsty jak... zupa-krem ;D To są powody, dla których czytam Rice. Jednocześnie jednak nie jest ona jakimś moim guru. Ok, od czasu do czasu poczytam (miałam dwuletnią przerwę między tymi tomami!), ale nie jest to pisarka, za którą bym tęskniła gdybym nie miała możliwości czytania jej powieści.

Tak prezentuje się cały cykl. Jest ładnie wydany i dobrze prezentowałby się na półce.
        Jeśli chodzi o Kroniki wampirów to przeczytałam tyle ile opisałam tutaj: dwie książki. Z Dziejami czarownic z rodu Mayfair jest tak samo. Czy na tym się zatrzymam? Sama nie wiem. Jestem ciekawa zarówno Lashera jak i Królowej Potępionych (jednak po Wampirze Lestacie coś mnie zastopowało, sama nie wiem co). Może po Godzinie wykorzystam rozpęd i zacznę Lashera. Zobaczymy :)

2 komentarze:

  1. Tej serii jeszcze nie czytałam, a zainteresowała mnie :)

    OdpowiedzUsuń