Nie wiem czy u Was tez był taki ponury dzień... W każdym razie coś na osłodę ;)
kim był aleksander dumas ? opisz krótko 5-6 zdań
gdzie kupić tanio prozę pratcheta (ja Ci tego nie powiem, ale na pewno nie na moim blogu :P)
jest+super+agnieszka+sikorska+celejewska+recenzja
federico moccia ma napisac film (hah pierwsze słyszę, żeby pisać film :P)
co to oznacza trzy metry nad niebem? (wielkie szczęście :P)
szeptem becca fitzpatrick streszczenie szczegółowe pozytywne (z tego co pamiętam streszczenia są obiektywne i nie zawierają opinii)
postacie z książek (ciekawe czego ten ktoś szukał ;) )
4 rzeczy rządzą facetami demoty (a to tekst pana Pazury :P i to były cztery pierwiastki, tylko nie pamiętam jakie :P)
beata wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. a niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. czy możesz ich nim obdarzyć? nie bądź, więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci, nawet bowiem najmądrzejszy nie wszystko wie. (zabawne- cytat z Tolkiena (pamiętam dobrze, jako ciekawy wrył mi się w pamięć, powiedział to Gandalf do Froda) a tu jakaś Beata...)
gry o pan holot konie (podejrzewam, że to kombinacja przypadkowych słów... bo inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć)
gry magiczny świat koni (kurde, wie ktoś o co chodzi? może omija mnie jakaś ciekawa gra :D)
13 listopada 2011
12 listopada 2011
"Jeździec miedziany" Paullina Simons
tytuł oryginału: The Bronze Horseman
tłumaczenie: Jan Kraśko
seria/cykl wydawniczy: Jeździec Miedziany tom 1
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 2007 (data przybliżona)
data wydania oryginału: 2000
liczba stron: 720
Początkowo napisałam bardzo entuzjastyczną recenzję tej książki, później jednak poczytałam opinie i... troszkę ostudził mi się ten entuzjazm.
Natomiast wielką wadą i czymś czego nie mogę przeboleć są przekłamania historyczne. Skoro ktoś już się zabiera za pisanie o czasach, w których nie żył to może by łaskawie dobrze się przygotował?
Początkowo napisałam bardzo entuzjastyczną recenzję tej książki, później jednak poczytałam opinie i... troszkę ostudził mi się ten entuzjazm.
Historia Tatiany i Aleksandra nie jest tą, o której marzą nastolatki. Jak bowiem nastolatki mogą marzyć o tym, by zakochać się w mężczyźnie, którego do szaleństwa kocha własna siostra? Jak nastolatki mogą marzyć o miłości podczas II Wojny Światowej, podczas blokady Leningradu?
Tatiana i Aleksander nie mieli wyboru. Nie mogli przenieść się w czasie ani miejscu. Miłość dopadła tych dwojga u progu wojny, w dniu, w którym Hitler wkroczył do Związku Radzieckiego wypowiadając mu wojnę. Tatiana początkowo nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Jak większość leningradczyków. Bo przecież wojna jest w Anglii, we Francji. Ale w Związku Radzieckim? A jeśli nawet Hitler wypowiedział wojnę to dzielni Rosjanie nie pozwolą mu zajść daleko. Granica jest przecież setki kilometrów stąd! Jako osoba znająca historię II Wojny Światowej dobrze wiedziałam, że nastąpi blokada Leningradu, dlatego niemal bolesne było dla mnie obserwowanie naiwnych ludzi, którzy żyli jakby nigdy nic.
Tylko, że Tania miała większy problem. Zakochała się bowiem w chłopaku swojej siostry, Darii. To nie powinno było się stać! Nie można kochać chłopaka swojej siostry! Czy któraś z Was przedłożyłaby mężczyznę nad własną siostrę?
Jak się okazuje to nie jedyny problem…
Jak się okazuje to nie jedyny problem…
Blokada Leningradu… Doczytałam do połowy książki, w sumie do połowy zimy 1941/42 i przerwałam. Przerwałam czytanie na dwa dni. Nie mogłam się przełamać… Opisy tego co przeżywali leningradczycy były okropne. Głód, śmierć, strach. Tania idąca po chleb, czarny chleb z trocinami, 200g na osobę pracującą wśród bomb spadających z niemieckich samolotów… Nie potrafię o tym pisać, myślę, że autorka wszystko najlepiej wyraziła. Należy jej się ogromny podziw za to, że tak to wszystko opisała. Ja bym nie potrafiła.
Tania była mi bliską postacią. Miała ona bowiem tyle lat co ja i była podobnie uparta. Wątpię czy zachowałabym się inaczej niż ona w sytuacji Tania-Aleksander-Dasza. Nie wiem, trudno powiedzieć. Ale czy zdobyłabym się na takie poświęcenie, czy znalazłabym tyle siły by robić to co ona robiła dla rodziny podczas blokady?
Ponoć jej postać jest naiwna, ponoć autorka jest niekonsekwentna, bo najpierw Tatiana nie potrafiła zrobić zakupów, a potem zajmowała się całą rodziną. Czytający chyba nie zwrócili uwagi na to, że była wojna. Tania musiała szybko dojrzeć.
Aleksander. Mężczyzna niemal idealny. Przystojny, czuły, opiekuńczy, choć nieco wybuchowy, ale zapatrzony w ukochaną jak w obrazek, zdolny do poświęcenia życia dla Tatiany. O takim mężczyźnie marzą nastolatki.
Aleksander. Mężczyzna niemal idealny. Przystojny, czuły, opiekuńczy, choć nieco wybuchowy, ale zapatrzony w ukochaną jak w obrazek, zdolny do poświęcenia życia dla Tatiany. O takim mężczyźnie marzą nastolatki.
Doczytałam do połowy, a potem 350 stron pochłonęłam w jeden dzień, niemal cały czas czytając. (gdyby moja okulistka wiedziała…) Dlatego czułam troszkę przesytu. No, ale sama jestem sobie winna skoro rzuciłam się na tę książkę jak wygłodniały zwierz :P Także co do grubości książki nie będę narzekać, bo i w sumie nie ma na co. Ale jeśli Was przeraża ponad 700 stron romansu to nie martwcie się, zapewniam Was, że nie będziecie się nudzić ani lektura nie będzie Was nużyć.
Książka jak do tej pory zbiera albo zachwyty, albo ostre recenzje. Ja jestem gdzieś pomiędzy. Historia ich romansu nie wydawała mi się zbytnio przesłodzona. Sielanka w Łazariewie również miała czemuś służyć. To chwile, które nie wrócą, troszkę słodyczy w czasach tej gorzkiej wojny.
Jednak uderza mnie sprzeczność niektórych ostro krytykujących tę książkę recenzji. Bo np. jedna osoba pisze, że Tatiana i Aleksander są idealnymi bohaterami, inna, że Tatiana jest strasznie naiwna, a Aleksander porywczy. Kilka podobnych rzeczy rzuciło mi się w oczy.
Mimo wszystko polecam. Warto przekonać się czy Wam się spodoba. Jednak radzę podejść do niej z dystansem.
06 listopada 2011
"Spalone" Jane Casey
tytuł oryginału: The Burning
tłumaczenie: Teresa Komłosz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: październik 2011
data wydania oryginału: 2010
liczba stron: 440
ocena: 5/6
Najnowsza książka Jane Casey Spalone wciąga od pierwszych stron, po prostu porywa, jeśli ma się ochotę na jedynie zerknięcie, sprawdzenie jak się zaczyna- trzeba się przygotować na zaniedbanie tego co miało się zrobić. Po prostu nie sposób się od niej oderwać. Dlatego od razu wiedziałam, że będzie to dobra książka. I nie myliłam się.
W Spalonych główną bohaterką jest detektyw Maeve Kerrigan, która wraz z resztą zespołu śledczego robi co może by złapać seryjnego zabójcę, nazwanego przez media Palacz. Swój przydomek "zawdzięcza" on temu co robi zabijanym kobietom, a mianowicie po skatowaniu ich na śmierć pali je. Kim jest? Dlaczego to robi? Ile jeszcze niewinnych kobiet musi cierpieć, by wreszcie został ujęty?
Jakby tego było mało pojawia się kolejna ofiara, Rebeka Haworth, która została zabita w sposób podobny do Palacza, ale detektywi mają pewne wątpliwości, zastanawiają się czy mają do czynienia z naśladowcą. Czy dojdzie do kolejnej serii?
Spalone to pełnokrwisty kryminał pełen tajemnic. O tak tajemnic mu z pewnością nie brakuje. Okazuje się bowiem, że życie Rebeki nie jest wcale takie jakie się wydaje, o nie. Okrywamy kilka rzeczy, o których dziewczyna wolałaby żeby nie wiedziano, aż w końcu... dochodzimy do tej najważniejszej. Ale to już autorka zostawia nam "na deser". I właśnie to mi się podobało- punkt kulminacyjny nie jest 50 czy 100 stron przed końcem. Spotykałam się już z kryminałami gdzie autor po punkcie kulminacyjnym przeciągał koniec książki niesamowicie snując rozwlekłe wyjaśnienia.
W Spalonych jest inaczej, akcja jest dynamiczna, narracja pierwszoosobowa prowadzona na przemian z perspektywy pani detektyw- Maeve, oraz przyjaciółki Rebeki- Louise, co moim zdaniem jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, autorka miała trochę utrudnione zadanie, musiała bowiem uważać, żeby nie zdradzić jakiegoś istotnego szczegółu, ale wybrnęła z tego znakomicie. Do tego stopnia, że jedynie przeczuwałam kto jest mordercą, domyślałam się prawdy, ale mogły to być jedynie domysły, toteż z niezmiennym zainteresowaniem czytałam do końca.
Ciekawy jest również sposób kreowania postaci- nienachalny, właściwie sami nie wiemy kiedy je poznajemy, kiedy możemy powiedzieć jaki mają charakter.
Dodatkowym smaczkiem jest wątek miłosny, który na szczęście nie jest nachalny, a delikatny i dodaje książce zamiast ujmować.
W zasadzie nie widzę wad w tej książce, moim zdaniem to bardzo dobry kryminał. Polecam każdemu fanowi powieści z dreszczykiem!
Chciałam Was przeprosić. Ostatnio niewiele czasu spędzam w internecie, niewiele w ogóle w domu, a jak już to najchętniej poszłabym spać, więc zdarza mi się napisać bzdurne komentarze, nie trzymające się kupy. Mam nadzieję, że zrozumiecie ;)
Baza recenzji Syndykatu ZwB
W Spalonych główną bohaterką jest detektyw Maeve Kerrigan, która wraz z resztą zespołu śledczego robi co może by złapać seryjnego zabójcę, nazwanego przez media Palacz. Swój przydomek "zawdzięcza" on temu co robi zabijanym kobietom, a mianowicie po skatowaniu ich na śmierć pali je. Kim jest? Dlaczego to robi? Ile jeszcze niewinnych kobiet musi cierpieć, by wreszcie został ujęty?
Jakby tego było mało pojawia się kolejna ofiara, Rebeka Haworth, która została zabita w sposób podobny do Palacza, ale detektywi mają pewne wątpliwości, zastanawiają się czy mają do czynienia z naśladowcą. Czy dojdzie do kolejnej serii?
Spalone to pełnokrwisty kryminał pełen tajemnic. O tak tajemnic mu z pewnością nie brakuje. Okazuje się bowiem, że życie Rebeki nie jest wcale takie jakie się wydaje, o nie. Okrywamy kilka rzeczy, o których dziewczyna wolałaby żeby nie wiedziano, aż w końcu... dochodzimy do tej najważniejszej. Ale to już autorka zostawia nam "na deser". I właśnie to mi się podobało- punkt kulminacyjny nie jest 50 czy 100 stron przed końcem. Spotykałam się już z kryminałami gdzie autor po punkcie kulminacyjnym przeciągał koniec książki niesamowicie snując rozwlekłe wyjaśnienia.
W Spalonych jest inaczej, akcja jest dynamiczna, narracja pierwszoosobowa prowadzona na przemian z perspektywy pani detektyw- Maeve, oraz przyjaciółki Rebeki- Louise, co moim zdaniem jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, autorka miała trochę utrudnione zadanie, musiała bowiem uważać, żeby nie zdradzić jakiegoś istotnego szczegółu, ale wybrnęła z tego znakomicie. Do tego stopnia, że jedynie przeczuwałam kto jest mordercą, domyślałam się prawdy, ale mogły to być jedynie domysły, toteż z niezmiennym zainteresowaniem czytałam do końca.
Ciekawy jest również sposób kreowania postaci- nienachalny, właściwie sami nie wiemy kiedy je poznajemy, kiedy możemy powiedzieć jaki mają charakter.
Dodatkowym smaczkiem jest wątek miłosny, który na szczęście nie jest nachalny, a delikatny i dodaje książce zamiast ujmować.
W zasadzie nie widzę wad w tej książce, moim zdaniem to bardzo dobry kryminał. Polecam każdemu fanowi powieści z dreszczykiem!
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Chciałam Was przeprosić. Ostatnio niewiele czasu spędzam w internecie, niewiele w ogóle w domu, a jak już to najchętniej poszłabym spać, więc zdarza mi się napisać bzdurne komentarze, nie trzymające się kupy. Mam nadzieję, że zrozumiecie ;)
Baza recenzji Syndykatu ZwB
04 listopada 2011
"Wieszać każdy może" Andrzej Pilipiuk
seria/cykl wydawniczy: Jakub Wędrowycz tom 5
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 2006
liczba stron: 328
ocena: 4/6
opis:
"Kiedy wrogie armie ścierają się koło twego domu, kiedy Zieloni Mściciele wkraczają do akcji, a potężna klątwa egipska zagraża wszystkim i wszystkiemu, pojawia się On.
Nie jest super bohaterem, nadczłowiekiem, nie ratuje ludzkości w imię wyższych celów.
Rozpoznacie go bez trudu. Walonki, kufajka, czapka uszanka i ten specyficzny...aromat? Najbardziej charakterystyczny bohater polskiej fantastyki. Bimbrownik, egzorcysta...po prostu Jakub Wędrowycz. Powraca w wielkim stylu!"
"Kiedy wrogie armie ścierają się koło twego domu, kiedy Zieloni Mściciele wkraczają do akcji, a potężna klątwa egipska zagraża wszystkim i wszystkiemu, pojawia się On.
Nie jest super bohaterem, nadczłowiekiem, nie ratuje ludzkości w imię wyższych celów.
Rozpoznacie go bez trudu. Walonki, kufajka, czapka uszanka i ten specyficzny...aromat? Najbardziej charakterystyczny bohater polskiej fantastyki. Bimbrownik, egzorcysta...po prostu Jakub Wędrowycz. Powraca w wielkim stylu!"
Nie lubię opowiadań. Powtarzam to przy tych nielicznych okazjach kiedy recenzuję zbiór opowiadań. Jednak tym razem muszę napisać, że ten zbiorek jest rzadkim wyjątkiem.
Pilipiuk już po raz drugi przekonał mnie do swoich opowiadań. To udało się jeszcze tylko Sapkowskiemu (Saga o wiedźminie) i z tego co pamiętam nikomu poza nim. Nawet Kingowi tak do końca się to nie udało. Pewnie za sprawą kingowej rozwlekłości, która w książkach mi odpowiada, ale w opowiadaniach wręcz przeciwnie. Ale Pilipiukowi tak, to pewne.
Zabrałam się za Kroniki Jakuba Wędrowycza bimbając sobie na jakąkolwiek chronologię. Aczkolwiek wątpię by to w czymkolwiek przeszkadzało. Mi w każdym razie nie odebrało przyjemności czytania. Więc jeśli ktoś z Was zauważy w bibliotece którąkolwiek część Kronik- bierzcie bez obaw, że ominie Was jakiś ważny wątek.
Pilipiuk już po raz drugi przekonał mnie do swoich opowiadań. To udało się jeszcze tylko Sapkowskiemu (Saga o wiedźminie) i z tego co pamiętam nikomu poza nim. Nawet Kingowi tak do końca się to nie udało. Pewnie za sprawą kingowej rozwlekłości, która w książkach mi odpowiada, ale w opowiadaniach wręcz przeciwnie. Ale Pilipiukowi tak, to pewne.
Zabrałam się za Kroniki Jakuba Wędrowycza bimbając sobie na jakąkolwiek chronologię. Aczkolwiek wątpię by to w czymkolwiek przeszkadzało. Mi w każdym razie nie odebrało przyjemności czytania. Więc jeśli ktoś z Was zauważy w bibliotece którąkolwiek część Kronik- bierzcie bez obaw, że ominie Was jakiś ważny wątek.
Ale zapewne zachodzicie w głowie co takiego jest w opowiadaniach Pilipiuka, że nawet mnie, stroniącej od opowiadań się spodobało? Otóż jest tu wszystko czego szukam w opowiadaniach- dynamiczna, zwięzła akcja, wyraziści, ciekawie skonstruowani bohaterowie, brak rozwlekłych opisów. Choć w akurat tych konkretnych opowiadaniach postaci i wydarzenia są mocno przejaskrawione, a prawa fizyki jakby zwiały drąc przed strasznym bimbrownikiem- nie przeszkadza mi to.
Poza tym w owych opowiadaniach jest moc humoru. Do tej pory szczególnie zapadł mi w pamięć "międzynarodowy język bimbrowników" :)
Oczywiście jak w każdej książce zbiorek ma swoją piętę achillesową, a mianowicie ostatnie opowiadanie, najdłuższe. Przyznam się bez bicia, że strasznie się nudziłam i pod koniec skapitulowałam. Oczywiście na początku było dobrze, ale później już coraz mniej mnie interesowało. Poza tym nie podobało mi się ostatnie opowiadanie, które wygrało konkurs (już nie Pilipiuka).
Mimo to polecam Kroniki Jakuba Wędrowycza, jestem pewna, że reszta tomów jest równie dobra, a może nawet lepsza.
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Baza recenzji Syndykatu ZwB
01 listopada 2011
Stosik listopadowy
Stosik przytargany z biblioteki :)
Rzeka tajemnic Dennis Lehane
Rzeka tajemnic Dennis Lehane
Wieszać każdy może Andrzej Pilipiuk
Nostalgia anioła Alice Sebold
Północ i południe Elizabeth Gaskell
Jeździec miedziany Paullina Simons
Pan Tadeusz Adam Mickiewicz
Jeździec miedziany Paullina Simons
Pan Tadeusz Adam Mickiewicz
Na widok tych wszystkich książek bibliotekarka z uśmiechem zapytała "Długi weekend, co?"
Ha! A prawda jest taka, że przez gości przeczytałam zaledwie połowę Rzeki tajemnic...
A ostatnia potrzebna tylko na lekcję, nie zamierzam jej czytać :P
A tu stosik mieszany.... :)
Trucizna Alex Kava
Próba kwiatów Jay Lake
Spalone Jane Casey
Kamienna ćma Paweł Matuszek
Podróżnik WC Wojciech Cejrowski
Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania Aleksander Sołżenicyn
Kavę dostałam na urodziny :) A ta urocza bombonierka z zabójczą nazwą również na urodziny. Jak dla mnie bomba ;) Dlatego pomyślałam, że jak już pokazuję książki to mogę przy okazji ją pokazać :)
Numer 2 i 4 to wygrana w konkursie na a-g-w.info. Konkurs był na napisanie recenzji i niezmiernie się cieszę z tego, że zajęłam drugie miejsce :)
Trójeczka jest od wydawnictwa Prószyński i S-ka- dziękuję! :)
A 2, 3 i 4 przyszły do mnie wczoraj pocztą :) Taka miła niespodzianka.
Natomiast dwie ostatnie to już zakup własny :)
A do premiery Dallas '63 jeszcze tylko tydzień! ^^
Spalone Jane Casey
Kamienna ćma Paweł Matuszek
Podróżnik WC Wojciech Cejrowski
Jeden dzień Iwana Denisowicza i inne opowiadania Aleksander Sołżenicyn
Kavę dostałam na urodziny :) A ta urocza bombonierka z zabójczą nazwą również na urodziny. Jak dla mnie bomba ;) Dlatego pomyślałam, że jak już pokazuję książki to mogę przy okazji ją pokazać :)
Numer 2 i 4 to wygrana w konkursie na a-g-w.info. Konkurs był na napisanie recenzji i niezmiernie się cieszę z tego, że zajęłam drugie miejsce :)
Trójeczka jest od wydawnictwa Prószyński i S-ka- dziękuję! :)
A 2, 3 i 4 przyszły do mnie wczoraj pocztą :) Taka miła niespodzianka.
Natomiast dwie ostatnie to już zakup własny :)
A do premiery Dallas '63 jeszcze tylko tydzień! ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)


