01 października 2011

Po prostu stosik :)

I znów niczego z tych stosików nie kupiłam :P
 Stosik z biblioteki.
Cztery pierwsze to egzemplarze recenzyjne od wydawnictwa Prószyński i S-ka (książki Holta i Gowdy zrecenzowane ;) ), Murakami od taty, Zumbach od mamy, dwie ostatnie od wydawnictwa Muza- za wszystkie serdecznie dziękuję! :)





















A takie oto szczęście zawitało ostatnio do mojego domu:



























Prawda, że prześliczna? ^^ Samiczka chomika dżungarskiego :) Dostałam ją w prezencie urodzinowym, wraz z wyposażeniem klatki ^^ (wprawdzie prezent przedwczesny, ale coś czuję, że nic go nie przebije :D)

28 września 2011

"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosa

tytuł oryginału: Travesuras de la niña mala
wydawnictwo: Znak
data wydania: 2007 (data przybliżona)
data wydania oryginału: 2006
tłumaczenie: Marzena Chrobak
liczba stron: 384
ocena: 5,5/6

opis:
"Życie Ricarda wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby jako nastolatek nie poznał niegrzecznej dziewczynki. Od pierwszego spotkania przez niemal pięćdziesiąt lat ukochana będzie bez uprzedzenia pojawiać się i równie niespodziewanie znikać z jego życia. Każdy jej powrót - w Limie, Paryżu, Londynie, Tokio i Madrycie - zbiegnie się z odsłoną kolejnej sceny w dziejach najnowszej historii świata. Femme fatale jak tajemniczy demiurg decyduje o życiu Ricarda, jest wszystkimi kobietami na raz, pozostając jednocześnie tylko niegrzeczną dziewczynką.
Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki to historia miłości, inspirującej, toksycznej i perwersyjnej, która nadaje życiu sens, a zarazem bezlitośnie go odbiera.
"


Ostatnio na blogach można było zauważyć swego rodzaju modę na twórczość Llosy i Murakamiego. O ile Murakami mnie oczarował, ale czegoś w jego powieściach mi brakowało, o tyle wiem, że na pewno sięgnę po więcej książek Llosy.

Po pierwsze dlatego, że Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki wzbudziły we mnie ogromne emocje. Dobra książka powinna „ruszyć” czytelnika, tak że nie wie on potem do końca czy mu się podobała czy nie, tak że musi on chwilę pomyśleć zanim się o niej wypowie.

Co mnie tak poruszyło? Oczywiście postępowanie niegrzecznej dziewczynki. W kilku recenzjach widziałam swego rodzaju bierność, obojętność co do jej postaci. Mnie pod koniec książki wręcz roznosiło. I mogę to szczerze powiedzieć- nie lubię niegrzecznej dziewczynki! I, co może się niektórym wydać brutalne, nie żałuję jej za to co ją spotkało. Mogła wybrać życie z mężczyzną, który ją kochał całą swą duszą. Ale dla niej Ricardito był tylko grzecznym chłopczykiem, który plótł banały, był przerywnikiem między kolejnymi podbojami bogatych mężczyzn. Cóż znaczy nudne życie u boku oddanego mężczyzny, gdy można podróżować i mieć męża, który spełni wszystkie zachcianki? No to masz za swoje, niegrzeczna dziewczynko.
Oczywiście można ją usprawiedliwiać, że była niespokojnym duchem, że w uporządkowanym życiu Ricardita nie potrafiła się odnaleźć. Ale czy to naprawdę usprawiedliwi łamanie serca, doprowadzanie do szaleństwa mężczyzny, dla którego była miłością życia?
 
Nie ukrywam, że jest to romans. Ale romans napisany po prostu świetnie. Romans przemyślany, napisany dobrze (pod względem technicznym), wyłamujący się z wszelkich konwencji- mamy tutaj mężczyznę oddanego ciałem i duszą, zakochanego w prawdziwej femme fatale, która raz po raz porzuca go i łamie mu serce.
Na dodatek mamy jeszcze wątki polityczne- przyglądamy się przemianom nastającym w Peru i Francji. Nie jest to, więc typowa romantyczna opowieść przesycona frazesami, słodkimi opisami czy banałami. Przeciwnie- czasem wręcz brutalna.

Polecam każdemu kto jeszcze nie przeczytał! A polecam każdemu, bez względu na to czy lubi romanse czy nie. Jest to świetna, solidna i wciągająca książka, która większości czytelników powinna przypaść do gustu.

26 września 2011

Tylko imię i nazwisko

Może mnie ktoś oświecić dlaczego na najnowszą listę książek do sprawdzenia w bibliotece/do wzięcia mam zapisanego autora: Romain Gary? Jaką jego książkę chciałam przeczytać? :P

A już jutro idę do biblioteki! Wraca córa marnotrawna ^^

25 września 2011

Nowy szablon

Jak widać zmieniłam szablon.
Poczułam jesień, ale z tej pozytywnej strony. W końcu urodziłam się w jesieni, więc ją lubię :)
Piszcie czy się podoba, co ewentualnie zmienić, czy są jakieś błędy. Pewnie jakieś kosmetyczne zmiany jeszcze będą.
Początkowo za nagłówek miał mi służyć obecny avatar, ale stwierdziłam, że mimo iż pozytywny to jest zbyt prosty :P

Nie wiem dlaczego, ale nie chce mi się wyświetlać strona "Szablony" :F
A jak zwiększę czcionkę to jej nie ma albo jest ucięta...

EDIT:
Jak się najedzie z boku strony "Szablony" i poczeka na łapkę to można wejść. Nie wiem czemu są takie trudności, ale... trudno :P

"Koralina" Neil Gaiman

tytuł oryginału: Coraline
wydawnictwo: MAG
data wydania: 2003 
data wydania oryginału: 2002
liczba stron: 160








Lektura tej książki sprawi, że dreszcz przebiegnie Wam po plecach, wymknie się butem i ucieknie taksówką na lotnisko. Przepełnia ją subtelna groza, właściwa najlepszym baśniom. To arcydzieło. A guziki już nigdy nie będą takie, jak kiedyś.
Terry Pratchett
Zdaje się, że tymi kilkoma zdaniami Terry Pratchett wyczerpał to co można powiedzieć o Koralinie. Ja jednak postaram się coś o niej napisać.

Koralina to opowieść o małej dziewczynce, która przeprowadziła się wraz z rodzicami do nowego domu. Wielki wiktoriański dom rodzina Jonesów dzieli z dwoma starymi pannami mieszkającymi na parterze i szalonym mężczyzną ulokowanym na poddaszu. Ponieważ rodzice Koraliny są zapracowani i nie zwracają na nią uwagi musi sama organizować sobie wolny czas. Dziewczynka uwielbia badać. Pewnego deszczowego dnia dom z pozoru już nie kryje w sobie tajemnic. Jednak wtedy zauważa tajemnicze drzwi. Kiedy pyta o nie mamę ta otwiera je i ich oczom ukazuje się ceglany mur. Matka tłumaczy dziewczynce, że prawdopodobnie wybudowano go kiedy dzielono dom na mieszkania. Wkrótce jednak Koralina przekona się, że mur skrywa coś więcej niż tylko inne mieszkanie…

Koralina to książeczka małego formatu, jednak porównywalna jest do kapelusza iluzjonisty- wychodzą z niej różne dziwne stwory i cienie. Najlepiej czyta się ją wieczorem, bo choć jest to książka adresowana dla dzieci to i starszy czytelnik może poczuć ciarki na plecach. Nie uważam, że książka ta jest nieodpowiednia dla dzieci, myślę, że odrobina strachu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Mamy więc odpowiednia scenerię- wieczór, mamy także odpowiednie wydanie*- bo książka, którą miałam przyjemność czytać została wzbogacona o ciekawe rysunki Dave'a McKeana, które pomagają wyobraźni. Możemy, więc zacząć lekturę Koraliny i poczuć jej specyficzny klimat.

A klimat jest, tego Gaimanowi nie można odmówić. Już sam początek jest deszczowy, mglisty i ponury, ale dopiero świat po drugiej stronie drzwi jest tajemniczy, groźny i upiorny, a istoty go zamieszkujące straszne.
Jednak groza zawarta w Koralinie jest niezwykle subtelna. Bo i sama konstrukcja książki i bohaterów jest prosta. W sam raz dla dzieci, które często przyjmują coś za pewnik, ot tak, nie zastanawiając się nad tym. Ponadto prosty język i widoczny morał przemawiają za tym, by polecić tę książkę dzieciom.

Postać Koraliny jest nieskomplikowana. Ot zwykła dziewczynka, nie wiemy nawet jak wygląda, wiemy jednak, że jest inteligenta i ciekawa świata. Jednak zwykły świat jej nie wystarcza, po pewnym czasie nudzi ją. Można by pomyśleć, ze sama przywołała świat koszmarów, jednak to co zobaczyła przekonało ją, że nawet ten nasz prosty, niby nudny świat kryje w sobie piękno i jeszcze wiele jest do odkrycia.

Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic.”

Z Koraliną może utożsamić się każde dziecko tym bardziej, ze nie ma ona jakichś supermocy, nie korzysta z żadnych magicznych mieczy. Ma tylko własny spryt, kamień z dziurką i kota.



Książkę polecam przede wszystkim młodszym czytelnikom, ale także tym starszym niewymagającym zbyt wiele od Koraliny, bądź po prostu tym, którzy lubią czasem powrócić do czasów dzieciństwa.

*ja akurat mam dzięki Futbolowej za co dziękuję :)