06 grudnia 2010

Grudniowy stos

Z tym oto stosem mam zamiar uporać się w grudniu:
Harlan Coben Bez pożegnania
Harlan Coben Nie mów nikomu (się czyta)
Stephen King Zielona mila
Harlan Coben Bez śladu
Terry Pratchett Niewidoczni akademicy
Stephen King Rok wilkołaka (już przeczytane i zrecenzowane)
Federico Moccia Amore 14

Książki te pochodzą z moich zbiorów, za które w końcu się zabieram :)
Oczywiście pewnie doleci jeszcze jakiś skromny stosik z biblioteki, bo nie mogę się powstrzymać żeby oddając coś wypożyczyć. A może akurat przeczytam jeszcze kilka swoich? W każdym bądź razie do ukończenia "wyzwania" 52 książki brakuje mi jeszcze 9 książek (postanowiłam, że przeczytam 70), a jak widać na stosie jest 6 pozycji jeszcze nieprzeczytanych :)

Albo nie! Oddam te książki, które wypożyczyłam i nie wezmę ŻADNEJ z biblioteki. Zobaczymy czy mi się uda- życzcie szczęścia :)

05 grudnia 2010

"Rok wilkołaka" Stephen King

Właściwie trudno powiedzieć czym jest Rok wilkołaka. Powiedziałabym, że to ilustrowane opowiadanie, bo powieść na pewno nie.
Opis:
"Groza nadeszła w styczniu – przy pełni księżyca... Pierwszy poznał ją kolejarz, uwięziony w zaspach. Jej kły rozdarły mu gardło. Miesiąc później kobieta w przytulnej sypialni powitała ją krzykiem. Za każdym razem, gdy nadchodzi pełnia, małe miasteczko Tarker Mills nawiedza groza. Nikt nie wie, kto będzie następny. Ale jedno jest pewne. Gdy na niebie płonie krągła tarcza księżyca, Tarker Mills ogarnia paraliżujący strach. Bo wiatr niesie ze sobą warkot, w którym słychać coś jakby ludzkie słowa. A wokół widać ślady potwora..."

Nigdy jeszcze nie czytałam książki traktującej o wilkołakach (a szkoda, bo widać to fascynujący temat, a gdyby jeszcze trafić na odpowiednio napisaną książkę...), więc myślę, że to coś dobrego jak na początek. Ale jeśli chodzi o pierwszą książkę Kinga to fatalny początek.

Kiedy trochę poszperać w internecie można się szybko doszukać przyczyny odmienności Roku wilkołaka od innych książek Kinga. Otóż, ponoć King miał napisać historyjkę, która miała być użyta w kalendarzu, 500 słów na każdy miesiąc. Ale zlecenie przerodziło się w coś innego, rozdziały zaczęły przekraczać wyznaczony limit i King uzgodnił z pomysłodawcą kalendarza, że lepiej będzie wydać książeczkę.

Co sprawia, że jest to zupełnie odrębny element twórczości Kinga? Choćby objętość, ale i to, że postacie są powierzchownie, krótko przedstawione, brak długich opisów charakterystycznych dla Stephena.

Mimo, że ta książka jest inna spodobała mi się. Sprawiła, że zastanawiałam się kiedy wilkołak wyskoczy i zaatakuje mnie ;) Wprawdzie była przewidywalna, ale przynajmniej cieszyła oko...

Ilustracje Wrightsona. Coś bardzo ważnego w tej książce, co podnosi jej wartość. Moim zdaniem są świetne, po 3 na każdy rozdział. Zostały wykonane w 1983 roku, a mimo to są takie uniwersalne.Trzeba również podziękować Chongowi za świetną okładkę.

W sumie nie żałuję, że zakupiłam Rok wilkołaka. Książkę polecam tym, którzy mają godzinkę wolnego czasu i są już co nieco zaznajomieni z twórczością Kinga.

Ocena: 3/5 (nie jest zła, jest w porządku ;) )

Jest tu jeden cytat, który mi się nasuwa na myśl:
"Miłość jest jak umieranie."

Linkin Park- From the inside

P.S.:
Dziewczyny przestrzegam was przed zakładaniem kolczyków jeśli gdzieś wychodzicie. Ja zgubiłam moje ukochane serduszko :( Rodzinka żartuje, że na wiosnę rozpoczniemy poszukiwania ;P
Już się pocieszyłam w ramionach Rossmanna i w miejsce serduszek kupiłam trzy pary innych kolczyków :P


Baza recenzji Syndykatu ZwB 

04 grudnia 2010

Grudniowe nabytki


Richard Paul Evans Stokrotki w śniegu -Katrya narobiła mi smaka ;) (http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/)
Tabitha King, Michael McDowell W cieniu płonących świec -okazja jedyne 17 zł :) jestem ciekawa jak pisze żona Mistrza Grozy
Thomas Harris Milczenie owiec -a ta za 9 zł, z tej samej serii co Raport Pelikana :)
Emiko Ohnuki-Tierney Dzienniki Kamikadze -z tej się cieszę jedyne 7 zł
Jeremy Black Narzędzia wojny -a ta za 17 zł :)

W Dziennikach znalazłam zakładkę z Radia Zet (o dziwo solidna), ale na czas robienia zdjęcia się gdzieś zapodziała. Złośliwość rzeczy martwych :P

I znowu mam dylemat jak te wszystkie książki rozmieścić :P Po poprzednich nabytkach (zakupach w listopadzie i wygranej) mogłam je jeszcze jakoś upchnąć i położyć z boku na półce, ale teraz widzę, że czeka mnie przemeblowanie  na półeczkach...

Wczoraj wieczorem przeczytałam Rok wilkołaka Kinga, więc recenzja powinna się za niedługo pojawić.

03 grudnia 2010

"Na wschód od Edenu" John Steinbeck

Po przeczytaniu tej książki nasuwało mi się tyle myśli, że nie wiedziałam jak zacząć recenzję. Może od zdania: To trzeba przeczytać.
Opis:
"Chociaż "Na wschód od Edenu" zaczął Steinbeck pisać jako opowieść o dziejach własnej rodziny, w ostatecznej wersji jego przodkowie, Steinbeckowie i Hamiltonowie, pojawiają się tylko jako postacie drugoplanowe, a na planie pierwszym rozgrywa się dramatyczna historia fikcyjnej rodziny Trasków, przybyłej pod koniec XIX stulecia z farmy w Connecticut do doliny Salinas.
W swej warstwie fabularnej jest więc ten "najambitniejszy utwór Steinbecka" - jak go określił jeden z krytyków amerykańskich - realistyczną sagą rodziny kalifornijskich ranczerów, doprowadzoną do końca pierwszej wojny światowej, jednakże w swej istotnej warstwie filozoficznej jest równocześnie alegoryczną przypowieścią o walce dobra i zła w człowieku, nowoczesną wersją biblijnego mitu o Kainie i Ablu. Stąd tytuł, albowiem według Starego Testamentu do krainy "na wschód od Edenu" wygnał Bóg występnego Kaina.
"

 Tę książkę polecała mi niejedna osoba. Może dlatego początkowo podchodziłam do niej sceptycznie (nie dziwi mnie to, byłam świeżo po Grze anioła Zafona, na której się zawiodłam), ale 800 stron i treść tej książki pomogły mi o sceptycyzmie zapomnieć.

Na wschód od Edenu to współczesna opowieść o Kainie i Ablu, o walce dobra ze złem. Rozgrywa się ona na przestrzeni pokoleń. To ta odwieczna walka, której każdy z nas doświadcza w mniejszym czy większym stopniu. To okrutna opowieść, ale zarazem wspaniała. Dzięki niej uświadomiłam sobie kilka rzeczy. Dała mi do myślenia. Ogólnie dostarcza wiele tematów do przemyślenia. Z niektórymi zmagam się na co dzień, inne są mniej oczywiste.

Dla Steinbecka ważne jest to słowo "możesz". Właściwie do tego sprowadza się sedno książki. Człowiek może zapanowac nad grzechem, może wybrać dobro. Może także wybrac zło. Może. To tkwi w nim.
(cytat dotyczy rozmowy na temat tego co zostało zapisane w Biblii- co Bóg powiedział Kainowi)

"Amerykańskie tłumaczenie n a k a z u j e ludziom tryumfować nad grzechem, a grzech można nazwać niewiedzą. Przekład króla Jakuba daje obiednicę w słowie "będziesz", co oznacza, że ludzie z całą pewnością nad grzechem zatryumfują. Natomiast słowo hebrajskie, wyraz 'timszel' - "możesz" - daje prawo wyboru. Kto wie, czy to nie najważniejsze słowo na świecie. Mówi ono, że droga jest otwarta. Przenosi odpowiedzialność na człowieka. Bo jeśli "możesz", to znaczy również, że "możesz nie"."
 (s. 408)

Widzę, że nie tylko ja wracałam często do tego fragmentu, łatwo na niego trafić, ponieważ książka jest w tym miejscu pozaginana na grzbiecie.
Żal mi Kala. Wręcz czułam jak ciężko mu się zmienić, jak ciężko być dobrym.
Początkowo to była dla mnie jakby daleka historia, nie wciągnęłam się, po prostu stałam obok. Później zaczęła mnie interesować, a pod koniec przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. Myślę, że do czytania i zrozumienia tej książki potrzebna jest empatia.

Na wchód od Edenu ma wiele postaci. Są pomiędzy nimi kontrasty- jedne są wyraziste, złe lub dobre, charakteru innych nie jesteśmy pewni, niby nie wyrządzają zła, wydają się być dobre, ale w ich postępowaniu wyczuwamy coś złego (mam tu na myśli Adama). To sprawia, że ta książka jest wiarygodna.

Podobała mi się mnogość opisów. Niektórych to odrzuca, mnie jednak przypadło do gustu. Owszem sprawia to, że czytanie zajmuje więcej czasu, ale spostrzegamy wtedy jak autor dba o swe dzieło.

Książka ma klimat Ameryki przełomu XIX i XX wieku. Widać tę Amerykę jeszcze nienaruszoną i tę zmieniającą się, przyjmującą cuda techniczne.

Kiedy tak patrzę na swoje notatki z pierwszej połowy książki to ogarnia mnie śmiech. Są zbyt powierzchowne, i pomyśleć, że mogłabym po połowie książki ocenić ją na marną i oddać do biblioteki. A może i ta historia taka była na początku? Może błądziła pod powierzchnią, przedstawiała bohaterów, żeby w drugiej części ukształtować się na "tę właściwą", ukazać swe groźne piękno. Do czego zmierzam- nie należy się zniechęcać i odrzucać Na wschód od Edenu po przeczytaniu połowy, warto przeczytać całą książkę.
Ja już mam ochotę jeszcze raz ją przeczytać. W każdym razie na pewno kiedyś jeszcze raz po nią sięgnę.

Ocena: 6.

Cytaty:
"Chełpić się można każdą rzeczą, jeżeli jest ona wszystkim, co mamy. Możliwe, że im mniej mamy, tym więcej musimy się chełpić."
"Nie powinieneś się spodziewać, iż stwierdzisz, że ludzie rozumieją, co czynią."
"Dziękuję ci, żeś chciał zaszczycić mnie prawdą. Może to i nie sprytne, ale trwalsze."
"-Myślisz, że to zabawne być taką poważną, kiedy nawet jeszcze się nie skończyło gimnazjum? - zapytała.
-Nie widzę sposobu, żeby było inaczej.-odparł Li.- Śmiech przychodzi później, tak jak zęby mądrości, a śmiech z samego siebie- na końcu, w szaleńczym wyścigu ze śmiercią. I bywa, ze nie zdąży na czas.
"
"Bogactwa najwyraźniej przypadają w udziale tym, co są ubodzy duchem, ubodzy w zainteresowania i radość. Mówiąc po prostu, ludzie bogaci to garść biednych durniów. Zastanowił się czy to prawda. Tak w każdym razie czasem postępują."

The Last Goodnight- Push me away

P.S.:
Początkowo miałam zamiar nic na razie nie czytać, pozostać przy tej książce jeszcze chwilę. Ale rano przeraziło mnie moje pragnienie pójścia do biblioteki. To już nałóg! Ale bezpieczny :)

(Niestety biblioteka dzisiaj zamknięta, coś remontują :P)

29 listopada 2010

Grand Derbi

Czekałam na to wydarzenie dwa tygodnie. Choć wiedziałam, że i tak nie oglądnę tego na żywo.

Dzisiaj włączyłam sobie relację onetu i... Całym sercem kibicowałam FC Barcelonie.

I zgadnijcie kto wygrał :)

Kto rządzi w Hiszpanii???

BLAUGRANA!!!

Xavi '10
Pedro '18
Villa '55 '58
Jeffren '91

Po prostu ich uwielbiam :)


Barcelona rozjechała Real totalnie!