04 grudnia 2010

Grudniowe nabytki


Richard Paul Evans Stokrotki w śniegu -Katrya narobiła mi smaka ;) (http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/)
Tabitha King, Michael McDowell W cieniu płonących świec -okazja jedyne 17 zł :) jestem ciekawa jak pisze żona Mistrza Grozy
Thomas Harris Milczenie owiec -a ta za 9 zł, z tej samej serii co Raport Pelikana :)
Emiko Ohnuki-Tierney Dzienniki Kamikadze -z tej się cieszę jedyne 7 zł
Jeremy Black Narzędzia wojny -a ta za 17 zł :)

W Dziennikach znalazłam zakładkę z Radia Zet (o dziwo solidna), ale na czas robienia zdjęcia się gdzieś zapodziała. Złośliwość rzeczy martwych :P

I znowu mam dylemat jak te wszystkie książki rozmieścić :P Po poprzednich nabytkach (zakupach w listopadzie i wygranej) mogłam je jeszcze jakoś upchnąć i położyć z boku na półce, ale teraz widzę, że czeka mnie przemeblowanie  na półeczkach...

Wczoraj wieczorem przeczytałam Rok wilkołaka Kinga, więc recenzja powinna się za niedługo pojawić.

03 grudnia 2010

"Na wschód od Edenu" John Steinbeck

Po przeczytaniu tej książki nasuwało mi się tyle myśli, że nie wiedziałam jak zacząć recenzję. Może od zdania: To trzeba przeczytać.
Opis:
"Chociaż "Na wschód od Edenu" zaczął Steinbeck pisać jako opowieść o dziejach własnej rodziny, w ostatecznej wersji jego przodkowie, Steinbeckowie i Hamiltonowie, pojawiają się tylko jako postacie drugoplanowe, a na planie pierwszym rozgrywa się dramatyczna historia fikcyjnej rodziny Trasków, przybyłej pod koniec XIX stulecia z farmy w Connecticut do doliny Salinas.
W swej warstwie fabularnej jest więc ten "najambitniejszy utwór Steinbecka" - jak go określił jeden z krytyków amerykańskich - realistyczną sagą rodziny kalifornijskich ranczerów, doprowadzoną do końca pierwszej wojny światowej, jednakże w swej istotnej warstwie filozoficznej jest równocześnie alegoryczną przypowieścią o walce dobra i zła w człowieku, nowoczesną wersją biblijnego mitu o Kainie i Ablu. Stąd tytuł, albowiem według Starego Testamentu do krainy "na wschód od Edenu" wygnał Bóg występnego Kaina.
"

 Tę książkę polecała mi niejedna osoba. Może dlatego początkowo podchodziłam do niej sceptycznie (nie dziwi mnie to, byłam świeżo po Grze anioła Zafona, na której się zawiodłam), ale 800 stron i treść tej książki pomogły mi o sceptycyzmie zapomnieć.

Na wschód od Edenu to współczesna opowieść o Kainie i Ablu, o walce dobra ze złem. Rozgrywa się ona na przestrzeni pokoleń. To ta odwieczna walka, której każdy z nas doświadcza w mniejszym czy większym stopniu. To okrutna opowieść, ale zarazem wspaniała. Dzięki niej uświadomiłam sobie kilka rzeczy. Dała mi do myślenia. Ogólnie dostarcza wiele tematów do przemyślenia. Z niektórymi zmagam się na co dzień, inne są mniej oczywiste.

Dla Steinbecka ważne jest to słowo "możesz". Właściwie do tego sprowadza się sedno książki. Człowiek może zapanowac nad grzechem, może wybrać dobro. Może także wybrac zło. Może. To tkwi w nim.
(cytat dotyczy rozmowy na temat tego co zostało zapisane w Biblii- co Bóg powiedział Kainowi)

"Amerykańskie tłumaczenie n a k a z u j e ludziom tryumfować nad grzechem, a grzech można nazwać niewiedzą. Przekład króla Jakuba daje obiednicę w słowie "będziesz", co oznacza, że ludzie z całą pewnością nad grzechem zatryumfują. Natomiast słowo hebrajskie, wyraz 'timszel' - "możesz" - daje prawo wyboru. Kto wie, czy to nie najważniejsze słowo na świecie. Mówi ono, że droga jest otwarta. Przenosi odpowiedzialność na człowieka. Bo jeśli "możesz", to znaczy również, że "możesz nie"."
 (s. 408)

Widzę, że nie tylko ja wracałam często do tego fragmentu, łatwo na niego trafić, ponieważ książka jest w tym miejscu pozaginana na grzbiecie.
Żal mi Kala. Wręcz czułam jak ciężko mu się zmienić, jak ciężko być dobrym.
Początkowo to była dla mnie jakby daleka historia, nie wciągnęłam się, po prostu stałam obok. Później zaczęła mnie interesować, a pod koniec przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. Myślę, że do czytania i zrozumienia tej książki potrzebna jest empatia.

Na wchód od Edenu ma wiele postaci. Są pomiędzy nimi kontrasty- jedne są wyraziste, złe lub dobre, charakteru innych nie jesteśmy pewni, niby nie wyrządzają zła, wydają się być dobre, ale w ich postępowaniu wyczuwamy coś złego (mam tu na myśli Adama). To sprawia, że ta książka jest wiarygodna.

Podobała mi się mnogość opisów. Niektórych to odrzuca, mnie jednak przypadło do gustu. Owszem sprawia to, że czytanie zajmuje więcej czasu, ale spostrzegamy wtedy jak autor dba o swe dzieło.

Książka ma klimat Ameryki przełomu XIX i XX wieku. Widać tę Amerykę jeszcze nienaruszoną i tę zmieniającą się, przyjmującą cuda techniczne.

Kiedy tak patrzę na swoje notatki z pierwszej połowy książki to ogarnia mnie śmiech. Są zbyt powierzchowne, i pomyśleć, że mogłabym po połowie książki ocenić ją na marną i oddać do biblioteki. A może i ta historia taka była na początku? Może błądziła pod powierzchnią, przedstawiała bohaterów, żeby w drugiej części ukształtować się na "tę właściwą", ukazać swe groźne piękno. Do czego zmierzam- nie należy się zniechęcać i odrzucać Na wschód od Edenu po przeczytaniu połowy, warto przeczytać całą książkę.
Ja już mam ochotę jeszcze raz ją przeczytać. W każdym razie na pewno kiedyś jeszcze raz po nią sięgnę.

Ocena: 6.

Cytaty:
"Chełpić się można każdą rzeczą, jeżeli jest ona wszystkim, co mamy. Możliwe, że im mniej mamy, tym więcej musimy się chełpić."
"Nie powinieneś się spodziewać, iż stwierdzisz, że ludzie rozumieją, co czynią."
"Dziękuję ci, żeś chciał zaszczycić mnie prawdą. Może to i nie sprytne, ale trwalsze."
"-Myślisz, że to zabawne być taką poważną, kiedy nawet jeszcze się nie skończyło gimnazjum? - zapytała.
-Nie widzę sposobu, żeby było inaczej.-odparł Li.- Śmiech przychodzi później, tak jak zęby mądrości, a śmiech z samego siebie- na końcu, w szaleńczym wyścigu ze śmiercią. I bywa, ze nie zdąży na czas.
"
"Bogactwa najwyraźniej przypadają w udziale tym, co są ubodzy duchem, ubodzy w zainteresowania i radość. Mówiąc po prostu, ludzie bogaci to garść biednych durniów. Zastanowił się czy to prawda. Tak w każdym razie czasem postępują."

The Last Goodnight- Push me away

P.S.:
Początkowo miałam zamiar nic na razie nie czytać, pozostać przy tej książce jeszcze chwilę. Ale rano przeraziło mnie moje pragnienie pójścia do biblioteki. To już nałóg! Ale bezpieczny :)

(Niestety biblioteka dzisiaj zamknięta, coś remontują :P)

29 listopada 2010

Grand Derbi

Czekałam na to wydarzenie dwa tygodnie. Choć wiedziałam, że i tak nie oglądnę tego na żywo.

Dzisiaj włączyłam sobie relację onetu i... Całym sercem kibicowałam FC Barcelonie.

I zgadnijcie kto wygrał :)

Kto rządzi w Hiszpanii???

BLAUGRANA!!!

Xavi '10
Pedro '18
Villa '55 '58
Jeffren '91

Po prostu ich uwielbiam :)


Barcelona rozjechała Real totalnie!

27 listopada 2010

"Krótka piłka" Harlan Coben

Słynna cobenowska miłość od pierwszej książki.
Przeczytałam Bez skrupułów i od razu wiedziałam, że to jest to! Właściwie w ciemno kupowałam kolejne książki. Przecież jedna mogła być rewelacyjna, a kolejne całkiem beznadziejne. Ale do lektury Krótkiej piłki zabrałam się raczej z entuzjazmem.
Opis:
"Od kuli ginie była gwiazdka tenisa, dwudziestoczteroletnia Valerie Simpson. Przed śmiercią próbowała bezskutecznie umówić się z Myronem Bolitarem. Głównym podejrzanym jest klient Myrona, utalentowany czarnoskóry tenisista, Duane Richwood, który prawdopodobnie rozmawiał z Valerie dzień przed morderstwem. Prowadząc prywatne dochodzenie, Myron i jego przyjaciel, zblazowany psychopata Win Lockwood, wpadają na ślad zabójstwa popełnionego sześć lat wcześniej w ekskluzywnym klubie tenisowym. Jego ofiarą padł ówczesny narzeczony Valerie. Jeden ze sprawców tej zbrodni został zastrzelony przez policję, drugi zniknął bez śladu. Co łączy te sprawy?"

Krótka piłka jest drugą książką z serii o Myronie Bolitarze. Ja posiadam 3 pierwsze (Bez skrupułów, Krótka piłka, Bez śladu) i 6- Ostatni szczegół. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się skompletować całą serię :)
Minus książek Cobena- szybko się je zapomina, wprawdzie często tak jest z innymi autorami. Pierwszą książkę o Myronie (a zarazem pierwszą Cobena) czytałam na początku kwietnia (dokładnie trzeciego), ale właściwie nic z niej nie pamiętam. Oprócz tego, że mi się podobała ;)

Nie zawiodłam się na Krótkiej piłce.
Coben miesza nam w głowie, poddaje różne scenariusze, możliwości motywu, różnych zabójców i... poddaje rozwiązanie zagadki jakiego byśmy się nie spodziewali.  Szczerze zastanawiałam się kto mógłby być mordercą i co się zdarzyło przed sześciu laty, ale to co się okazało było dla mnie zaskoczeniem.
W zasadzie autor/Myron nie koncentruje się na zabójstwie Valerie, ale na tym co się stało tamtej nocy.
Postacie, które stworzył Coben są świetne, pełne ironii. Myron i Win idealnie do siebie pasują, Esperanza jest specyficzna, a Jessica... cóż to Jessica ;) (właściwie w książce nie pojawia się dość późno i nie jest jakąś szczególnie wybijającą się postacią)
Książki Cobena są pełne humoru, pod różnymi postaciami- ironii, sarkazmu, czy po prostu humoru (sytuacyjnego/słownego). Czytając często wybuchałam śmiechem albo po prostu uśmiechałam się.
Jednak szkoda, że książka jest tak krótka. Niby 350 stron, ale dla mnie mogłaby być znacznie dłuższa.
Wprawdzie polubiłam twórczość Cobena, jednak muszę przyznać, że nie jest to literatura wysokich lotów, ale dobre kryminały, sensacje. Mógłby snuć różne refleksje itp., ale jest to lektura nastawiona na relaks i rozrywkę, i tego się trzymajmy.

Cóż więcej mogę napisać- krótka piłka, krótka lektura, krótka recenzja ;)

Ocena: 4/5.

David Mead- Girl on the roof

P.S.:
Czy u Was za oknem też jest zima? :)
Obudziłam się, zerknęłam na świat za oknem i stwierdziłam, że muszę wyjść na pole z aparatem. Jednak było zimno (dla rąk bez rękawiczek), więc wiele fotek nie zrobiłam.
A na spacerku miałam towarzyszkę ;) (która jednak nie chciała by jej robić zdjęcia)
(jak tak patrzę na to zdjęcie na blogu to wygląda trochę dziwnie, jakby się rozciągnęło wszerz :P)

P.S.2:
Nadal męczę Na wschód od Edenu. Jakoś wypadłam z rytmu i nie mogę go na nowo złapać, słowo daję jak nie skończę tej książki albo nie ruszę co najmniej 200 stron w ten weekend to już chyba nigdy nie skończę.
A na tygodniu (albo jeszcze dzisiaj) mam zamiar zacząć Zieloną milę :)

Do końca "wyzwania" 52 książki zostało mi już tylko/aż 10 książek. Myślę, że zdążę ;)

17 listopada 2010

O wszystkim i o niczym.

Taki przerywnik między postami.
Za każdym razem obiecuję sobie, że nie będę pisać o pierdołach, bo nie lubię wodolejstwa :P Ale niestety z natury jestem gadatliwa, więc i w internecie to widać ;)

Zaczęłam czytać Krótką piłkę Harlana Cobena, doszłam do wniosku, że Na wschód do Edenu trzeba czytać weekendami, kiedy ma się więcej czasu.

Zrobiłam sobie listę książek, które chcę przeczytać:

Adiga Aravind „Biały tygrys”
Ambrose Stephen „Kompania  braci”
Angels Maria „Skrzypce z Auschwitz”
Bishop Annie „Córka krwawych”
Canavan Trudi „Gildia magów”; „Kapłanka w bieli”
Cejrowski Wojciech „Rio Anaconda”
Christie Agatha „Trzynaście zagadek”
Clavell James „Shogun”
Coben Harlan „Krótka piłka”; „Bez śladu”; „Ostatni szczegół”; „Bez pożegnania”; „Nie mów nikomu”
Conan Doyle sir Arthur „Pies Baskerville’ów”
Cook Robin “Toksyna”
Cooper Fenimore James „Pięcioksiąg przygód Sokolego Oka”
Cortazar Julio “Gra w klasy”
Dukaj Jacek “Lód”
Dumas Aleksander (ojciec) „Hrabia Monte Christo”; „Królowa Margot”; „Trzej Muszkieterowie”
Endo Shusako „Samuraj”
Erlichson Icek „Smakowanie raju”
Evans Nicholas „Zaklinacz koni”
Fiedler Arkady „Dywizjon 303”
Fielding Helen „Dziennik Bridget Jones”
Fitzpartick Becca “Szeptem”
Follet Ken “Filary ziemi”
Gaiman Neil „Nigdziebądź”
Garland Alex „Niebiańska plaża”
Giordano Paolo „Samotność liczb pierwszych”
Goethe Johann „Cierpienia młodego Wertera”
Golding William „Władca much”
Grant Michael „Gone (niepokój?)”
Graysmith Robert “Zodiak”
Griffin W.E.B. “Porucznicy”
Grisham John “Raport pelikana”
Groom Winston “Forrest Gump”
Grzędowicz Jarosław „Pan lodowego ogrodu”
Halik Tony “180 000 km przygody”
Hill Joe “Pudelko w kształcie serca”
Huxley Aldous „Nowy wspaniały świat”
Iwanow Nikołaj „Powstanie warszawskie widziane z Moskwy”
Kaysen Susanna „Przerwana lekcja muzyki”
Kesey Ken „Lot nad kukułczym gniazdem”
King Stephen
Kirn Walter „W chmurach”
Kossakowska Maja Lidia “Siewca wiatru”; “Czerń”
Krajewski Marek
Leckie Robert
Ludlum Robert „Tożsamość Bourne’a”
Malkin Lawrence „Fałszerze”
Mendoza Eduardo
Metz Melinda „Obcy”
Michniewicz Tomasz „Samsara”
Moccia Federico „3 metry nad niebem”; „Amore 14”
Moczarski Kazimierz „Rozmowy z katem”
Murakami Haruki
Musso Guillaume
Paasilina Arto „Fantastyczne samobójstwo zbiorowe”
Pałkiewicz Jacek „Syberia”
Peney Stef „Czułość wilkow”
Pepetela „Tajny agent Jamie Bunda”
Pilipiuk Andrzej “Drewniana twierdza”
Poe Edgar Alan
Pratchett Terry „Carpe Jugulum”; „Niewidoczni akademicy”
Priest Christopher „Prestiż”
Puzo Mario „Ostatni don”
Ravina Mark „Ostatni samuraj”
Rice Annie „Wywiad z wampirem”
Roberts David „Shantaram”
Salinger Jerome „Buszujący w zbożu”
Sapkowski Andrzej “Ostatnie życzenie”; “Miecz przeznaczenia”
Schmitt Eric-Emmanuel „Oskar i pani Róża”
Sebold Alice „Nostalgia anioła”
Sledge Eugene „Piekło Pacyfiku”
Swofford Anthony „Jarhead”
Tachikovsky Adrian „Imperium czerni i złota”
Tolkien “Władca pierścienia”
Zacharski Marian
Zafon Carlos “Cień wiatru”
Zusak Markus “Złodziejka książek”

Jeśli autor nie ma przypisanych książek to znaczy, że albo na początek dobre będzie cokolwiek  albo (jak w przypadku Kinga) tych pozycji jest zbyt dużo żeby je wszystkie wypisywać :P



Nowe fascynacje muzyczne.
Wróciłam do rapu. Jeszcze wcześniej, znów zaczęłam nałogowo słuchać Linkin Park. Ale tylko na chwilę, nie tak jak ostatnio- jakieś 4 miesiące słuchałam głównie ich...

A teraz zauroczenie O.S.T.R.(wolę tego nie odmieniać :P)

Jakieś piosenki pasowałoby podać... Jak na razie słucham płyty Tabasko, a z niej takie ulubione- Ból doświadczeń, Miejska ślepota, Rachunek sumienia, Szukam stylu, $. A z innej płyty- Mówiłaś mi, Sam to nazwij.

I Keny Arkaną


Le missille est lance, Ca Nous Correspond Pas, Faut Qu On S En Sorte, Cinquième Soleil, La Mere Des Enfants Perdus.

Ogólnie jestem w trakcie przesłuchiwania, więc jeszcze wszystkich ulubionych nie odnalazłam ;)

Poza tym dzisiaj natrafiłam na piosenkę Elda- Dom. Muszę poszukać więcej jego piosenek.

Jeśli chodzi o innych raperów to lubię Pezeta, Eminema, Paktofonikę, trochę Wdowę, Hemp Gru (tych też muszę jeszcze przesłuchać), Pittbulla.





A miałam włączyć komputer tylko po to żeby zrobić zadanie... 




I jeszcze na koniec linki do dwóch filmików.


Ten na poprawę humoru-> http://www.youtube.com/watch?v=s0AOM2i9Yb0

A ten... http://www.youtube.com/watch?v=zYnSb-7iTLc&feature=related
Grupa Diversity jest świetna. A Perri zazdroszczę ;)