21 marca 2011

"Forrest Gump" Winston Groom i "Forrest Gump" Roberta Zemeckisa

Nie ma sensu porównywać książki do filmu, ponieważ to jakby dwie odrębne historie. Film jedynie zaczerpnął pomysł z książki. Myślę, że autor książki i reżyser chcieli przedstawić tę historię nieco inaczej.
Obie historie z pewnych względów mi się podobały i jeśli miałabym wybierać to chyba bym wybrała film.
Książka to raczej taka komedia natomiast film to raczej dramat.


Większość portali internetowych podaje nam taki oto, lakoniczny opis:
"To opowieść o nas i o naszych powszednich marzeniach. Ciepła i zgryźliwa jednocześnie, niebywale śmieszna "opowieść idioty". Na jej podstawie nakręcono film, który otrzymał sześć Oscarów."

I uważam, że to całkiem trafny opis.









Forresta czytałam w formie e-booka (wreszcie przekonałam się do e-booków!), ponieważ w innej formie nie mogłam znaleźć. Czytałam na lekcjach, ale nie myślcie sobie, że zaniedbałam naukę ;) W tygodniu mamy po prostu kilka lekcji podczas których po prostu nie robimy nic. I jeśli ktoś chce zrobić coś konstruktywniejszego niż spanie (które czasem jest zbawienne dla organizmu :P) to musi sam o siebie zadbać.
Ucierpiał jedynie mój wzrok :P
I tak Gump był ze mną na każdej nudnej, wolnej lekcji, dzięki czemu będę go jeszcze milej wspominać. Szczerze powiem, że to książka idealna na takie chwilowe czytanie. Atmosfera w niej jest ciepła, nie raz rozbawia i sprawia, że ludzie dziwnie na nas popatrują kiedy uśmiechamy się, np. do telefonu ;)
W książce autor chciał przedstawić przede wszystkim życie z perspektywy "idioty". Chciał nam pokazać, że on także coś czuje, że ma marzenia i choć rozumie świat na swój sposób to jednak ma prawo do szczęścia, ale także ośmiesza nas samych, nasze wady ludzi "inteligentnych". Język książki jest na miarę Gumpa- prosty, z błędami- co uwiarygadnia opowieść.
I tak od książki przechodzimy do filmu.
O ile książka była utrzymana w luźnej, ciepłej atmosferze o tyle film był bardziej wyrazisty, bardziej mną ruszył. Bo i w książce nie było za bardzo momentów dramatycznych. Natomiast momentami w filmie łezka kręciła mi się w oku (np. kiedy Forrest wjechał łóżkiem w szpitalu w Wietnamie obok porucznika Dana... kiedy pokazali porucznika z jego pustym wzrokiem i nogami...). W filmie bardziej ośmieszano Amerykanów (a także nas, innych, zwykłych ludzi, bo czasem i Europejczycy potrafią się "popisać").
Za pierwszym razem nie podobała mi się rola Hanksa- w końcu mój ulubiony aktor, a tu wygląda jak idiota... Ale kiedy ostatnio obejrzałam film po raz drugi doceniłam Toma, bo w końcu czy łatwo jest zagrać idiotę? Brawa za tą rolę się należą. Także Sinise zagrał dobrze.

Niektórzy twierdzą, że te historię są nieprawdopodobne. Owszem, ale tak właśnie miało być, miało to jeszcze bardziej ośmieszyć nasze społeczeństwo (no bo kto, np wysyła "idiotę" w kosmos? kto dopuszcza się takiego niedopatrzenia jak pomyłka orangutanów, z czego wynika groźna sytuacja?). Niektórzy w ogóle nie rozumieją roli Forresta w tej historii. Niektórzy w ogóle nie rozumieją tej historii. Widząc komentarze na filmwebie załamuję ręce...

Bardziej polubiłam film, ale książkę będę miło wspominać. Jednak radzę zacząć od Forresta W. Grooma, żeby się nie rozczarować.
Polecam, zwłaszcza w takich chwilach kiedy potrzebujemy czegoś mniej wymagającego.




Recenzja szła mi trochę opornie, ale w końcu napisałam :P
Rice prawie nie ruszyłam w ten weekend i wstyd przyznać, ale prawie cały czas zmarnowałam, a poza tym grałam ;P Zaczęłam Oddział chorych na raka i myślę, że będę go czytać wieczorami, i mimo iż nie przebrnęłam nawet przez 50 stron to mi się podoba. A kolejna książka czytana w szkole to- Szeptem. Cóż już mogę powiedzieć, że opinii jak najlepszej o niej nie mam i możecie się spodziewać trochę ostrej recenzji... A może nie? Jak na razie traktuję ją z przymrużeniem oka ;)
Kiedy ja na to wszystko znajdę czas!? Tyle filmów w kolejce, tyle seriali, tyle książek... :P

Pozdrawiam! Mam nadzieję, że pogoda u Was ładna. U mnie nawet ciepło i słonecznie ;) Pozostało mi tylko z nadzieją czekać na lato ^^

12 komentarzy:

  1. Oglądałam fil i bardzo mi się spodobał, a po książkę mam zamiar sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film widziałam, ale książki nie czytałam. Chętnie nadrobię zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czemu, ale kiedy czytałam tą recenzję przypomniałam sobie, że podobne odczucia miałam co do "Milczenia owiec", wersji książkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka świetna!! Co do filmu to jakoś nie przypominam sobie, aby go oglądała, więc będę musiała nadrobić zaległości;).
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam pojęcia, że wersja książkowa Forresta jest, aż tak różna od filmu do momentu przeczytania Twojej recenzji. Jeśli jest napisana w klimacie komedii to czuję, że i mi bardziej podobałby się film, który niedawno oglądałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Film jest piękny :) Książki nie miałam okazji czytać, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Vanilla, Penny Lane radzę nie spodziewać się cudów, a tym bardziej "powtórki" z filmu. Książka jest napisana w miłym klimacie i fajnie się ją czyta, wiele poza tym nie ma.

    Domi mnie się ani film, ani książka "Milczenie owiec" nie podobały :P

    Kasandra koniecznie! :)

    Daria pewnie tak, przynajmniej w moim przypadku tak było ;) Ale książka całkiem niezła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Forrest to jeden z moich ulubionych filmów, a do książki ciągnie mnie już od dawna... Po twojej recenzji czuję, że po prostu muszę ją znaleźć... Niestety w formie ebooka nie dam rady przeczytać, chyba nigdy się do nich nie przekonam ;<

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie książka straszliwie wynudziła - zbyt wiele tych pomysłów miał autor. Za to film należy do czołówki mych ulubionych i mnie Hanks urzekał w nim od samego początku. Ale nie mogę być obiektywna wobec człowieka, którego tak kocham :))

    OdpowiedzUsuń
  10. BookEater też długo tak mówiłam ;)

    Futbolowa jak się tak teraz zastanowię to faktycznie trudno zmieścić tyle wydarzeń w tych... ok. 200 stronach(?). Kochasz Toma Hanksa? :D Dobra, przyznam się- należy do moich ulubionych aktorów ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie film był rewelacyjny, byłam na nim w kinie i potem jeszcze oglądałam kilka razy. Natomiast książka o wiele słabsza.

    OdpowiedzUsuń