wydawnictwo: superNOWA
data wydania: 1992 (data przybliżona)
liczba stron: 342ocena: 6/6
Opis:
"Wiedźmin nie jest rębajłą pokroju Conana. To mistrz miecza i fachowiec czarostwa strzegący moralnej i biologicznej równowagi w cudownym świecie fantasy. Z woli Sapkowskiego w ów świat pełen potworów i bujnych charakterów, skomplikowanych intryg i eksplodujących namiętności Geralt wnosi nasze problemy, mitologie i ówczesny punkt widzenia. Przewrotne i wzruszające opowieści, które są wprowadzeniem do kilkutomowej sagi."
Zapewne niejeden z Was był kiedyś w takiej sytuacji jak ja teraz. Chce się po prostu napisać- świetne! polecam!, bo nie potrafi się lepiej dobrać słów, bo nic nie odda treści książki.
Sagę o wiedźminie pokochałam od pierwszych kartek, a kiedy zamknęłam ostatni tom... czułam się dziwnie.
Niemniej jednak najbardziej zapadł mi w pamięci początek i koniec- czarodziejka, trakt, zamek na wzgórzu, jesienne liście spadające na drogę... zamazany kształt przemykający nagle przed koniem czarodziejki...
I koniec- rzeka, trawa, liście drgające na wietrze, rozmigotane światło słońca....
A w środku... w środku tyle wydarzeń, tyle potyczek, walk, uniesień, tyle łez i uśmiechów, tyle tragedii i szczęścia!
I może początek i koniec nie były dokładnie takie jak je zapamiętałam, albowiem czytałam Sagę już kilka lat temu i właściwie cała się zamazała, ale w pamięci mam właśnie taki, bardzo wyraźny obraz.
Być może ktoś z Was przeczyta Sagę i się zawiedzie. Wielu już ją czytało i narzekało, nie podobała się im, ale ja jestem po drugiej stronie barykady, ja kocham Sagę o wiedźminie i będę ją wielbić i czytać jeszcze nie raz, bo pokochałam Geralta, Ciri, Jaskra i wielu, wielu innych, a przede wszystkim świat wykreowany przez Sapkowskiego.
Czytając Miecz przeznaczenia czułam naprzemiennie radość i złość, to łzy podchodziły mi do oczu, to zapominałam o bożym świecie i pochłaniałam treść... Wierzcie mi niewiele książek potrafi tak na mnie wpłynąć, a już na pewno znikoma część opowiadań, których nie lubię, poza oczywiście niektórymi wyjątkami. Pewnie dla niejednego ten tom opowiadań będzie nieco niezrozumiały, ale także diabelnie intrygujący. Taki właśnie dla mnie jest i mimo, że już czytałam Sagę to zachęca do przeczytania jej jeszcze raz.
Najgorsze było dla mnie opowiadanie "Trochę poświęcenia", najgorsze nie w sensie jakości, bo wszystko są dla mnie świetne, a w sensie treści, a ta była smutna, jak muszę przyznać cały zbiór. Może nie tyle to opowiadanie było smutne a zakończenie... Bardzo smutne. (A kto się chce przekonać o czym piszę musi przeczytać :P)
Miecz przeznaczenia to coś więcej niż tylko świetna fabuła i intrygujący świat. Kiedy mu się przyjrzeć to pod postacią Geralta autor przedstawia problemy, które dotyczą także nas. Pokazuje jak społeczeństwo reaguje na kogoś odmiennego, innego, wcale nie gorszego, ukazuje miłość trudną, wymagającą poświęceń, zastanawia się nad przeznaczeniem, czy istnieje?, nad tym jaka jest rola człowieka w tym świecie, jak człowiek potrafi niszczyć coś pięknego, naturalnego, jak ludzie niszczą siebie nawzajem.
I tak, kiedy byłam podlotkiem i czytałam tę Sagę z wypiekami na twarzy dostrzegałam tylko wspaniały świat, niesamowite przygody. Słodki przywilej dziecka. Teraz licząc już bez mała o połowę więcej lat postrzegam ją zupełnie inaczej. Ale wsiąkłam i nie potrafię się już uwolnić, nie doczekam się już chyba własnych egzemplarzy, taka jest magia tych książek... :)
Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym jesteś ty.Cytaty:
"A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia."
"Są dary, których nie wolno przyjąć jeśli nie jest się w stanie odwzajemnić ich... czymś równie cennym. W przeciwnym razie taki dar przecieknie przez palce, stopi się niby okruch lodu, zaciśnięty w dłoni. Zostanie tylko żal, poczucie straty i krzywdy..."
"Stała przed nim, a Geralt żałował, że to ona, a nie rybiooki z szablą ukrytą pod wodą. Z rybiookim miał szanse. Z nią nie."
"Najbardziej brakowało mi twojego milczenia."
"Prawda jest okruchem lodu."
Ah, muszę skończyć stukać w klawiaturę! A już myślałam, że nic nie napiszę, a słowa zaczęły wylewać się ze mnie jak rwąca rzeka...
Swoją drogą mimo spadającej jakości książek pana Andrzeja poszukuję w internecie wzmianek o jakimś jego nowym dziele i z ubolewaniem przyznaję, że nic nie znalazłam :(

