Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K-pax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K-pax. Pokaż wszystkie posty

17 maja 2011

"K-pax. Historia nie z tej ziemi" Gene Brewer'a i "K-pax" Iaina Softley'a (2001)

tytuł oryginału: K-PAX: Alles ist möglich
wydawnictwo: Znak
data wydania: kwiecień 2002 
pierwsze wydanie: 1995
liczba stron: 248
ocena: 4.5/5

Opis:
"Czy rzeczywiście jest kosmitą, czy też tylko żyje w innym świecie?
Dla człowieka, który utrzymuje, że jest przybyszem z kosmosu, oddział Instytutu Psychiatrii na Manhattanie wydaje się najodpowiedniejszym miejscem. Jednak ów pacjent w niczym nie przypomina tych, z którymi dr Gene Brewer miał wcześniej do czynienia. Nazywa się prot i twierdzi, że przybył z planety K-PAX, idyllicznego świata, w którym wszyscy żyją w zgodzie i harmonii. Określiwszy dokładnie datę opuszczenia Ziemi, prot pozostawia nas w niepewności do ostatniej chwili.
Jego krótki pobyt w szpitalu na Manhattanie radykalnie zmienia życie pacjentów i panujące tam stosunki międzyludzkie. Prot przywraca ludziom radość i sens życia. Pokazuje inny wymiar istnienia.
Ta znakomicie napisana, żywa, dowcipna i zarazem głęboko humanistyczna książka z pewnością spodoba się nie tylko miłośnikom Lotu nad kukułczym gniazdem, lecz także wielbicielom twórczości Olivera Sacksa, autora bestsellera O mężczyźnie, który pomylił swoją żonę z kapeluszem.
K-PAX to pierwsza część trylogii o tajemniczym procie.
"

Mój pierwszy audiobook! Jeszcze do niedawna zachwalałam zalety e-booka a teraz muszę przyznać, że o wiele bardziej wolę audiobooki :) Można ich słuchać podczas powrotu do domu lub sprzątania czy gotowania, a co najlepsze oczy się nie męczą :) Do tego trafiłam na bardzo dobrego lektora- Jacka Kissa, ktory odwalił kawał dobrej roboty- jego głos jest żywy, zabarwia wypowiedzi emocjami, nie jest monotonny. 
Jeszcze co do szczegółów technicznych- zdziwiło mnie to, że w audiobooku podali, że K-pax pisze się K-p-a-x.

Książka Brewera to niezwykła historia. Jak pisze w podtytule- „Nie z tej ziemi”.
Sposób prowadzenia narracji i wersja z jakiej korzystałam, sprawiły, że niemal uwierzyłam, że słucham nagrań z sesji i komentarzy doktora Brewera i że ta historia miała miejsce.




Podstawowy problem, z którym zmierzamy się w tej powieści- uwierzyć w to, że prot jest "kosmitą" czy nie?
Jeśli tak- należy przyjąć, że mówi prawdę o K-pax. Wtedy pozostaje nam zastanowienie się nad tym czy może faktycznie nie postępujemy źle, tu na Ziemi, a także możemy zastanowić się nad tym co prot mówił o swojej planecie. Przystanąć, odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to wszystko ma sens? Dlaczego tak pędzimy? Po co? Czy nie lepiej skupić się na ŻYCIU!? A nie zarabianiu, karierze, posiadaniu, władzy...
Jeśli natomiast uznamy prota za chorego człowieka to możemy zastanowić się nad niezwykłością ludzkiego umysłu i iluzji jaką potrafi stworzyć, która w niezwykły sposób łączy się z rzeczywistością zatajając traumatyczne przeżycia.

K-pax to wielowątkowa opowieść, która przedstawia nam historię nie tylko prota, ale także doktora Gene Brewera (ten wątek bardzo mi się podobał) i pacjentów z Instytutu. Ciekawe były dla mnie wątki dotyczące innych pacjentów. Brewer nie zagłębiał się w nie dokładnie, ale przedstawił kilka ciekawych historii. Co mnie ucieszyło to to, że autor nie pozostawił swoich bohaterów samych sobie, ale zakończył niemal wszystkie wątki. Aż dziwi, że napisał kolejne części (fakt, że po latach). Dosłownie mnie skręca, żeby się dowiedzieć o dalszych losach prota! Ale niestety jak na razie nie będę mieć możliwości do zdobycia Na promieniu światła (cz. 2)... :( A bardzo chciałabym mieć wszystkie te książki w wersji papierowej.

Prot ukazuje nam zupełnie nowe spojrzenie na ludzi i otaczający świat. Ale czy to postrzeganie k-paxianina czy chorego człowieka?


Film jest inny niż książka. Wprawdzie jeśli chodzi o fabułę to standardowo mamy kilka odmiennych elementów, kilka przeinaczonych, ale są też dialogi takie same jak w książce. Nie o to mi jednak chodzi. Taka jest magia kina, że jest (jak dla mnie) jakieś takie wrażliwsze. Przy czytaniu książki nie okazywałam emocji, nie "ruszyła" mnie, owszem zastanawiałam się nad tym kim jest prot, w pewnym momencie nawet zmusiła mnie do głębszych przemyśleń niezwiązanych z samą zagadką, ale żadnych łez czy tego typu reakcji. A podczas oglądania filmu prawie... Choć trzeba przyznać, że kino jak to kino- jest nieco przejaskrawione.
Szczególnie podobała mi się ścieżka dźwiękowa. Uwielbiam dźwięk fortepianu :)
Jeśli chodzi o aktorów to nie zauważyłam jakichś szczególnych czy rażących niedociągnięć, ale też żadnych wybitnych ról. No może poza Kevinem Spacey, którego gra bardzo mi się podobała. Dzięki niemu prot i w wersji papierowej, i filmowej był postacią wyjątkową.
Film jest dobrą ekranizacją. Jest właściwie taki sam jak książka. Jedynie postać doktora Powella/Brewera jest całkiem zmieniona.

Polecam i film, i książkę, jednak miłośnikom książek nie polecam dowolnej kolejności- najpierw książka. Koniecznie! ;)