Jak widać zawitał u mnie w końcu nowy szablon. W końcu, bo zadomowił się u mnie poprzedni i przez całą zimę i połowę wiosny był szablon jesienny.
Jak widać szablon czysto wiosenny nie jest, bo zrobiłam go na taki letnio-wiosenny. Dużo żółtego, trochę brązu, szczypta zielonego. Kolory natury :)
Jeśli macie jakieś uwagi, zażalenia- walcie :)
I tak pewnie będą jeszcze jakieś kosmetyczne poprawki.
A co do etykiety- wcięło mi gdzieś tę z autorami i za nic nie chce się pokazać, w projekcie niby jest, ale na blogu jej nie widać :| Miał tak ktoś? Wiecie jak temu zaradzić? Moje groźby nie działają, wstydliwa jakaś ta etykieta :P
04 maja 2012
Top 10: Ulubione animacje
Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.Organizatorką akcji jest Futbolowa.
Moje Top10 niby spóźnione, ale jako, że kolejne dopiero za tydzień, a w tym tygodniu nie ma żadnego to postanowiłam nadrobić poprzednie :)
Oto moja ulubiona bajeczka z dzieciństwa :) Uciekłam dla niej nawet z domu ^^ (żeby ją obejrzeć, ale nie martwcie się nie łaziłam po ludziach i nie pytałam czy mogę oglądnąć Dragon Balla- poszłam do sąsiada :D)
Jest i coś typowo dla dziewczynek. Oglądałam ją wieki temu, nawet jako dziecko ledwie ją pamiętałam. Teraz zastanawiam się nawet czy nie oglądałam jej na bieżąco- musiałam mieć wtedy z 4 lata. Jakieś dwa lata temu zaserwowałam sobie "powrót do dzieciństwa" poprzez oglądanie Czarodziejki z Księżyca, ale... to już nie to samo :P
A oto serial animowany, który oglądałam będąc już większym dzieckiem :)
Tom i Jerry to bajka nieśmiertelna, wspominałam ją nawet ostatnio niezależnie od Top10. Poza tym i teraz bym nią nie pogardziła :D
Kolejna świetna bajka dla dzieci, o wiele lepsza od dzisiejszych, dziwnych.
Oczywiście Smerfów nie mogło zabraknąć :)
Jak i Muminków :) Moją ulubioną postacią był właśnie Włóczykij :)
Niezbyt pamiętam tę bajkę, ale wiem na pewno, że ją oglądałam :)
Nie przepadam teraz za tego typu animacjami, ale ta obejrzana została przeze mnie jakiś rok temu i ją polubiłam. Czym zdobyła moje serce? Smokami, lataniem... :)
Uwielbiam całą serię :)
23 kwietnia 2012
(Nie)czytaj!
Dostałam ostatnio w e-mailu od pana Artura z Muzy link do tego filmiku:
Bardzo ironiczny, ciekawy i zabawny sposób promowania czytelnictwa :)
Mnie się podoba, a Wam?
Bardzo ironiczny, ciekawy i zabawny sposób promowania czytelnictwa :)
Mnie się podoba, a Wam?
17 kwietnia 2012
Książka za różę!
Takie na poprawienie humoru :)
źródło: facebookowy profl fcblog.pl
A i jeszcze jedno- żyję, mam się dobrze, rzadko czytam :P
03 kwietnia 2012
"Szkoła LaOry" Agnieszka Grzelak
seria/cykl wydawniczy: Blask Corredo 5
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: luty 2012
liczba stron: 304
Szkoła LaOry to piąta, a zarazem ostatnia część cyklu Blask Corredo. Dla mnie to dopiero druga część jaką przeczytałam, więc nie czuję jakiegoś wielkiego smutku, bo trzy książki jeszcze przede mną. Jednak już teraz mogę napisać, że żałuję iż nie poznam dalszych losów bohaterów występujących w cyklu.
W kolejnej części poznajemy dalsze losy bohaterów Tajemnic Skyle. Fren i Darmina są po ślubie, Arta i Mhor dopiero się do niego przymierzają, oczywiście rodzina Pana Młodego dokłada wszelkich starań, by nie doszło do tego mezaliansu. Miłość Mori i Darka kwitnie, Beatrycze cieszy się niezależnością, ale jednak czuje, że chciałaby więcej.
Natomiast Szklarka pomaga LaOrze założyć szkołę artystyczną dla młodych dziewcząt. Przedsięwzięcie jest ryzykowne, wymaga wiele pracy, ale w końcu obu kobietom udaje się otworzyć szkołę. A w niej jak w kalejdoskopie- tyle różnych dziewcząt, o różnych charakterach. Mamy tajemniczą Enixę, która intryguje do samego końca, wybredną Lillotę, uzdolnioną, ale biedną Herth, niesforne i kontynuujące tradycję skłóconych babek Rosamundę i Georgiettę.
Nauczycielkami są zbiegłe z Wyspy Sierot młode artystki. Nie zabrakło niestety czarnej owcy, jest nią Naenre Avervelde, nauczycielka kaligrafii, która sieje postrach wśród uczennic. Ale jaka byłaby szkoła gdyby nie było w niej chociaż jednego przerażającego nauczyciela? ;)
Poza tym szkoła LaOry jest idealna dla każdego kto ma zdolności artystyczne- są zajęcia malowania na szkle, jedwabiu, malowania pejzaży, portretów, uczennice studiują botanikę... O ileż to ciekawsze od zwykłej szkoły :)
Natomiast Szklarka pomaga LaOrze założyć szkołę artystyczną dla młodych dziewcząt. Przedsięwzięcie jest ryzykowne, wymaga wiele pracy, ale w końcu obu kobietom udaje się otworzyć szkołę. A w niej jak w kalejdoskopie- tyle różnych dziewcząt, o różnych charakterach. Mamy tajemniczą Enixę, która intryguje do samego końca, wybredną Lillotę, uzdolnioną, ale biedną Herth, niesforne i kontynuujące tradycję skłóconych babek Rosamundę i Georgiettę.
Nauczycielkami są zbiegłe z Wyspy Sierot młode artystki. Nie zabrakło niestety czarnej owcy, jest nią Naenre Avervelde, nauczycielka kaligrafii, która sieje postrach wśród uczennic. Ale jaka byłaby szkoła gdyby nie było w niej chociaż jednego przerażającego nauczyciela? ;)
Poza tym szkoła LaOry jest idealna dla każdego kto ma zdolności artystyczne- są zajęcia malowania na szkle, jedwabiu, malowania pejzaży, portretów, uczennice studiują botanikę... O ileż to ciekawsze od zwykłej szkoły :)
Żadna książka nie jest pozbawiona wad, czasem tylko jesteśmy tak zachwyceni lub wciągnięci w historię opowiedzianą przez autora, że umykają nam one. Jako, że dla mnie Szkoła LaOry ma właściwie tylko jedną to najpierw o niej napiszę.
Nie była aż tak uciążliwa, ale czasami dawała o sobie znać- doskonałość Mori. Obdarzona jest tyloma zdolnościami, że człowiek pozbawiony talentu, jak ja, tylko zgrzyta zębami. W sumie biorę to trochę osobiście, ale lojalnie ostrzegam tych, którzy nie lubią idealnych bohaterów, że tu taki występuje :P
Nie była aż tak uciążliwa, ale czasami dawała o sobie znać- doskonałość Mori. Obdarzona jest tyloma zdolnościami, że człowiek pozbawiony talentu, jak ja, tylko zgrzyta zębami. W sumie biorę to trochę osobiście, ale lojalnie ostrzegam tych, którzy nie lubią idealnych bohaterów, że tu taki występuje :P
Mimo, że akcja nie toczy się już na Skyle (jedynie na początku), a przecież to atmosfera tej wyspy tak mnie urzekła w poprzedniej części, nie miało to znacznego wpływu na odbiór książki. Czytałam niemal z taką samą przyjemnością jak Tajemnice Skyle, nawet mimo tego, że wyspa znacznie się zmieniła.
Brak już tego niezwykłego klimatu Skyle, ale pozostaje klimat świata jaki wykreowała Agnieszka Grzelak. A świat ten jest zaprawdę warty poznania.
Niestety nie uczestniczymy już tak często w życiu Arty i Mhora. Mimo, że pojawia się kilka rozdziałów dotyczących ich bezpośrednio to jak dla mnie to niestety trochę za mało. Bardzo polubiłam tę parę i żałuję, że nie było ich więcej w Szkole LaOry. W zamian otrzymujemy jednak historie innych bohaterów- jak Herth czy Enixy.
Ta druga jest niezwykle intrygująca- irytuje wszystkich dookoła mimo, że nie robi nic złego, wszystko znosi z uśmiechem i jest miła. Być może denerwuje innych z powodu braku talentu- po prostu snuje się po szkole, bazgroląc coś w szkicowniku, wszystkie obrazy czy szkice zapowiadają się obiecująco, ale wtedy jakby odzywała się w niej jakaś destrukcyjna siła, która karze jej nakładać niepotrzebne linie i kreski. Nikt nie wie kim są jej rodzice i dlaczego uczęszcza do szkoły artystycznej. Niestety na wyjaśnienie zagadki Enixy musimy poczekać do samego końca książki :)
Równie tajemniczą postacią jest Naenre i na wyjaśnienie jej wątku także musimy poczekać do ostatnich stron. Przyznam szczerze, że coś tam podejrzewałam, ale nie spodziewałam się tego co okazało się w finale powieści.
Ta druga jest niezwykle intrygująca- irytuje wszystkich dookoła mimo, że nie robi nic złego, wszystko znosi z uśmiechem i jest miła. Być może denerwuje innych z powodu braku talentu- po prostu snuje się po szkole, bazgroląc coś w szkicowniku, wszystkie obrazy czy szkice zapowiadają się obiecująco, ale wtedy jakby odzywała się w niej jakaś destrukcyjna siła, która karze jej nakładać niepotrzebne linie i kreski. Nikt nie wie kim są jej rodzice i dlaczego uczęszcza do szkoły artystycznej. Niestety na wyjaśnienie zagadki Enixy musimy poczekać do samego końca książki :)
Równie tajemniczą postacią jest Naenre i na wyjaśnienie jej wątku także musimy poczekać do ostatnich stron. Przyznam szczerze, że coś tam podejrzewałam, ale nie spodziewałam się tego co okazało się w finale powieści.
Jednak szkoda, że to już ostatnia część cyklu Blask Corredo. Mimo, że nie towarzyszyłam bohaterom od początku to zdążyłam się z nimi zżyć. Całe szczęście, że zostały mi jeszcze trzy części! Zakończenie jest trochę półotwarte, bo wiąże niektóre wątki, a rozpoczyna kolejne, mimo to nie denerwuje, bo nie da się lepiej zakończyć takiego cyklu.
Tak jak w przypadku poprzedniej części- polecam!
ocena: 4/6
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
