09 marca 2011

Stosy i stosiki :)

Kolejny piękny dzień nastraja mnie pozytywnie i skłania do udania się w plener z aparatem, choćby na krótki spacer :) Mam nadzieję, że to już przedwiośnie, że zima odeszła, a teraz nadejście wiosny to tylko kwestia czasu. Nie żebym przepadała jakoś szczególnie za wiosną, ale wiosna oznacza, że niebawem nadejdzie... lato! :) A latem będę mogła wreszcie się trochę poopalać, poczytać w cieniu, pobiegać boso po zielonej trawce w samych tylko spodenkach i jakiejś kusej bluzeczce...

A teraz przejdźmy do rzeczy równie przyjemnych jak rozważania o przyszłym wylegiwaniu się na słońcu... Książki! ^^

Stosik biblioteczny:

Lecim od góry:

H. Murakami Wszystkie boże dzieci tańczą
Nareszcie dorwałam coś tego autora! Na półce bibliotecznej stały jeszcze jakieś 2 czy 3 inne pozycje, ale jako, że ta jest krótka zdecydowałam się na nią. Wprawdzie nie lubię opowiadań, ale jeśli ten autor przekona mnie do siebie zbiorem opowiadań to go pokocham ^^

A. Sołżenicyn Oddział chorych na raka
Aż wstyd, że jeszcze nie rozpoczęłam czytania książki do wyzwania Rosja w literaturze... Cóż nadrabiam.

A. Dumas Hrabia Monte Christo tom II
Czyli powrót do Hrabiego. Jestem ciekawa co tym razem zafundował czytelnikom pan Dumas.

A. Rice Wampir Lestat
Objętość nieco mnie napawa lękiem, że będę czytać zbyt długo... Leżała sobie na półce obok Wywiadu i dwóch innych, zapewne należących do Kronik... Żal było nie wziąć ;)

Wzięłam tylko cztery, bo okazało się, że na Cukiernię jest już długa lista chętnych... ^^'' więc nie chcę zbyt długo przetrzymywać. Z drugiej strony jak sobie przypominam, że niektórzy trzymają książki po 2 lata... Nie mam wyrzutów sumienia :P
Stwierdziłam, że nie będę już wracać do Canavan chyba, że po jakieś inne książki. W każdym bądź razie nie byłam zadowolona z Nowicjuszki i nie mam ochoty czytać całej Trylogii czarnego maga. Bo po co czytać coś co nam się nie podoba? Tolkiena też nie brałam- stwierdziłam, że kupię całą Trylogię i przeczytam już swoje :)

A to biedronkowe zakupy jeszcze z lutego:
Urzekła mnie okładka Tłumaczki i Wielkiego Gatsby'iego.

Tutaj zakupy marcowe z soboty. Wyprzedaż w Auchan... :)
Kathy Reichs Poniedziałkowa żałoba 7 zł
Gdzieś o niej słyszałam... zaraz, zaraz! To na podstawie jej książek jest serial Kości?
Okazało się, że tak :) Wzięłabym jeszcze 2 inne, ale niestety fundusze miałam ograniczone :(

Carlos Ruiz Zafon Cień wiatru 13 zł
Cóż Gra anioła mnie nie oczarowała, ale w takiej cenie warto było kupić :)

Maurice Leblanc Arsene Lupin. Dżentelmen włamywacz i Arsene Lupin. Kontra Herlock Sholmes po 2 zł (to nie pomyłka taki jest tytuł)
Nazwisko tego pana coś mi mówiło, ale nie wiem co. Po prostu wzięłam ;)

Peter Carey Jack Maggs 2 zł
Z tego co pamiętam z opisu wynikało, że zapowiada się powieść historyczna.

Jean-Claude Izzo Total Cheops 3 zł
Nie mam pojęcia czego się spodziewać- jakiś kryminał, tyle wiem :)

Carlos Maria Dominguez Dom z papieru 3 zł
Jakoś tak mi wpadła w ręce :)

Jak pisałam wzięłabym coś jeszcze Reichs, poza tym kilka innych wpadło mi w oko, później zobaczyłam Najczarniejszy strach Cobena (kompletuję cykl o Myronie) i żal mi było...



Stosisko!

Czyli 26 książek, które czekają na półkach mojej biblioteczki na przeczytanie :) Nie będę wymieniać tytułów, nie ma sensu. Byłam ciekawa jak wygląda ten stos w jednym miejscu, a nie porozrzucany po różnych półkach :)

Nowa książka Kinga!
11/22/63 ma się ukazać 8 listopada tego roku (oczywiście w Stanach). Książka ma liczyć 960 stron i szczerze mówiąc mam ochotę ją przeczytać :)
Oficjalny opis:



22 listopada 1963 roku w Dallas padły trzy strzały,
umarł Prezydent Kennedy, świat się zmienił.

Gdybyś miał szansę zmienić historię, zrobiłbyś to?
Czy warte byłyby konsekwencje tego czynu?


Jake Epping jest trzydziestopięcioletnim nauczycielem angielskiego w liceum w Lisbon Falls w stanie Maine, który dodatkowo przeprowadza kursy GED dla dorosłych. Od jednego z uczniów otrzymuje esej - makabryczne i wstrząsające opowiadanie z pierwszoosobową narracją o nocy, która wydarzyła się 50 lat temu, podczas której ojciec Harry'ego Dunninga wrócił do domu i zabił młotkiem jego matkę, siostrę i brata. Harry uciekł ze zmiażdżoną nogą, co potwierdza jego krzywy chód.

Niedługo później Al, przyjaciel Jake'a prowadzący lokalny bar wyjawia sekret: jego spiżarnia jest portalem do 1958 roku. Werbuje on Jake'a na szaloną - i szalenie możliwą - misję, celem której jest zapobiegnięcie zamaachowi na Kennedy'ego. Tak zaczyna się nowe życie Jake'a jako George'a Ambersona i jego nowego świata Elvisa i JFK, wielkich amerykańskich samochodów i sock hopa, targanego konfliktami, samotnego Lee Harveya Oswalda i pięknej bibliotekarki ze szkoły średniej Sadie Dunhill, która staje się miłością życia Jake'a, życia które przekracza wszelkie normalne zasady czasowe.
(opis, zdjęcie i news ze strony stephenking.pl)

 Zaklinacz dusz (Ghost whisperer 2005-2010)
Ahhh wreszcie tvp daje jakiś normalny serial, a nie typowo babcine...
W piątek o 19:00 drugi odcinek :)


Czy ktoś mi może wyjaśnić TO zjawisko? :) Książka ma 288 stron i kosztuje 80 zł... Spodziewałabym się takiej ceny za encyklopedię, a nie zwykłą książkę. Chyba, że jest niezwykła, ktoś się orientuje jak to jest? :)

Zapraszam do Izy na wygrywajkę :)

Aaaale długi post mi wyszedł...

Życzę wszystkim pięknej pogody- tej za oknem i ducha :) I oczywiście  udanych łowów w sklepach, księgarniach, antykwariatach, bibliotekach... etc. :)

08 marca 2011

"Cukiernia Pod Amorem. Zajezierscy" Małgorzata Gutowska-Adamczyk

O Cukierni Pod Amorem pisano na wielu blogach, wydanie jest świetne- okładka przeurocza, zapowiada spędzenie czasu w przytulnej cukierni... Zauroczona i szczęśliwa, że znalazłam ją na bibliotecznej półce zabrałam się za czytanie Cukierni uprzednio nie sprawdzając opinii, a nawet nie czytając opisu.
Opis:
"Podczas wykopalisk na rynku w Gutowie archeolodzy dokonują niezwykłego odkrycia. Wzbudza ono zainteresowanie córki właściciela cukierni Pod Amorem. Czy Iga rozwikła dawną rodzinną tajemnicę? Czy przepowiednia sprzed wieków naprawdę się spełniła?
W poszukiwaniu odpowiedzi prześledzimy fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów.

Zajezierscy to pierwsza część trzytomowej sagi o Gutowie.
Autorka opisuje losy kilku pokoleń kobiet (i ich mężczyzn) w malowniczej scenerii dziewiętnastowiecznych dworków oraz współczesnej prowincji. Znakomicie oddaje koloryt epoki, zarówno jeśli chodzi o realia życia codziennego, jak i przełomowe wydarzenia historyczne. Przeplata przeszłość z teraźniejszością, tworząc niepowtarzalną opowieść o silnych kobietach, ich marzeniach i namiętnościach oraz wytrwałym dążeniu do wyznaczonych celów
. "

I co tu dużo mówić byłam zachwycona! Zachwycona cukiernią i wspaniałym światem XIX-wiecznych dworków. Początkowo.

Czego mi brakowało w tej książce? Akcji. Tu się właściwie nic nie dzieje... Ktoś by mi powiedział, że dzieje się i to wiele! Tyle ludzkich tragedii, miłości, smutków i radości! Tak... To może być ciekawe, ale nie w przypadku gdy niemal w każdej z tych historii pojawia się panna i młodzieniec, którzy ze względu na (głównie) status społeczny czy też małżeństwo (czy to przyszłe, czy obecne) nie mogą być razem. I tak obserwujemy ich nieśmiałe podchody, które później przemieniają się w namiętne schadzki... A potem się rozstają i żyją nieszczęśliwi, zgorzknieli... Ja rozumiem jedna, dwie takie historie, ale ciągnące się przez niemal całą książkę stają się nudne i męczące.

Rozdziały z dawniejszych czasów były chaotycznie uporządkowane. Nie można ich było rozmieścić chronologicznie? Wprawdzie nie przeszkadzało mi to, że niemal każdy nowy rozdział traktował o kimś innym, ale gdyby były chronologiczne łatwiej by się przyswajało tą historię.

Nie zżyłam się tak naprawdę z żadnym z bohaterów. Nie żeby nie byli dobrze przedstawiani, ale tak naprawdę wszyscy byli do siebie podobni, nudni, brak im było charakterów, a ci którzy wydawali się ciekawymi przemykali niczym cienie. Iga mnie wręcz denerwowała, zachowywała się niemal jak feministka- upokorzyć mężczyzn, nie dać im szans, porzucić!

Do tego to zakończenie. Żaden z wątków nie został właściwie doprowadzony do końca. Spotkałam się z takimi podstępnymi zakończeniami, np. ostatnio u Pilipiuka czy Dumasa, ale oni coś zakończyli i coś rozpoczęli.

Z drugiej jednak strony książka jest napisana z wielką dbałością, nie brak jej uroku. Polska z tamtych czasów mnie zauroczyła, a jednocześnie przeraziła... Jak ludzie mogli być tak zacofani!? Toż to już był XIX. wiek! Prawie XX.! Rewolucja przemysłowa dawno za pasem, nie mówię już o braku prądu czy innych cudów techniki, ale żeby znajomość higieny osobistej była tak niska...
Pisanie Cukierni na pewno wymagało wiele pracy, poznawania kultury dawnej Polski i za to należy się wielki plus.
Poza tym wstrzeliła się idealnie w mój nastrój- akurat miałam ogromną, niesamowitą wręcz chęć na przeczytanie czegoś osadzonego w historycznych czasach.

Jednak jak widać nie przepadam za sagami rodzinnymi (to była zresztą moja pierwsza), za romansami też jakoś szczególnie nie szaleję. Mimo, że Cukiernia Pod Amorem początkowo mnie zauroczyła i zafascynowała to jednak muszę przyznać, że nie utrzymała swego czaru długo. Cóż tragiczna nie była, rewelacyjna też nie. W sumie nie wiem co o niej teraz myśleć. Czy będę ją wspominać? Jak na razie nie mam zamiaru czytać kolejnego tomu.
Czasu poświęconego na przeczytanie Cukierni Pod Amorem nie żałuję, mimo tylu wad.


Zrezygnowałam ze "stawiania ocen". Owszem nakanapie i lubimyczytac będę je dalej wystawiać, ale tutaj wystarczy moja opinia i podsumowanie na koniec.

Jutro idę do biblioteki! Już nie mogę się doczekać :)

06 marca 2011

"Oko jelenia: Drewniana twierdza" Andrzej Pilipiuk

Trzeci tom cyklu Oko jelenia najbardziej przypadł mi do gustu z dotąd przeczytanych.


Opis:
"Zaprawdę powiadam ci, przeczytasz szybciej niż myślisz. Na początek nokaut. W kosmosie. Dla Oka nie ma zmiłuj. Ucieczka do przeszłości to obóz przetrwania dla Marka, Staszka i Heleny. W XVI-wiecznej Norwegii krzyżują się bowiem drogi i interesy istot z różnych czasów, stron świata i wszechświata. Jest śmiertelnie niebezpiecznie, zawsze pod górę. Czasem cuchnie. Zawsze pachnie wolnością, przygodą i wędrówką. Nie polecamy tej książki, jeśli masz coś pilnego. Bo nie odłożysz szaleńczej misji."





Co się na to złożyło? Na pewno to, że wciągnęłam się całkowicie w wir akcji. Choć na początku miałam wrażenie, że nic nie pamiętam z poprzednich tomów i że w ogóle się nie wciągnę to po kilkudziesięciu stronach siedziałam już po uszy w intrygach i knowaniach mieszkańców szesnastowiecznej Norwegii. I nie tylko...

Pilipiuk serwuje nam to co poprzednio: akcję, akcję i jeszcze raz akcję. Z tym, że ten tom wydaje mi się lepszy. Zniknął wszechwiedzący Marek, który przypomina sobie  wszystko co jest istotne- czyli coś co tak denerwowało w pierwszej części. Wszystko jest jakby bardziej naturalne. Lepiej poznajemy średniowieczną (? mam wrażenie, że to był raczej barok) Norwegię, zwyczaje tamtych ludzi i, coś co bardzo cenię, rozdział z historii zapomniany, o którym nie mówi się na lekcjach historii, o którym nie ma w podręcznikach- Związek Hanzeatycki. Uwielbiam takie zapomniane rozdziały historii w książkach. Podobnie było w Trylogii Husyckiej Sapkowskiego, w której poznaliśmy husytów właśnie.

Z lekkim rozbawieniem czytałam o tęsknotach Marka do marketów, ale później uświadomiwszy sobie jak ja bym się czuła bez udogodnień XXI wieku... Cóż... zagrzebałam się głębiej w ciepłą kołderkę dziękując Bogu, że nie dopuszcza by jakiś szalony kosmita zniszczył moją ukochaną Ziemię i przeniósł mnie do średniowiecza i wróciłam do czytania...

Grubość książki wydaje mi się w sam raz- ani za długa, ani za krótka. Choć jestem pewna, że nie dałabym rady przeczytać kolejnego tomu od razu, bo czułabym się za bardzo przesycona. W książce był pewien element zaskoczenia, pewien wątek sprawił, że mam ochotę przeczytać kolejną część, a za zakończenie można by się posunąć do użycia siły... Jak można przerywać w takim momencie? Na pocieszenie mówię sobie, że gorzej mieli Ci, którzy czytali cykl na bieżąco ;)

Ocena: 5.

Cytaty:
"Mury to tylko symbol [...]. Prawdziwą twierdzę buduje się z serc i umysłów. Z siły ducha i umiłowania wolności."
"Człowiek twardy ugnie się przed siłą, a potem do równowagi wróci, by cios w odwecie zadać. Dlatego należy go upokorzyć, by raz złamany, gdy w błoto padnie i nim się zbruka, już się nie podniesie. To nie obłęd, to wyrachowanie. Kalkulacja chłodna umysłu wielkiego, ale złej sprawie służącego."

03 marca 2011

"Zaklęci w czasie" Audrey Niffenegger

Zachęcona Waszymi recenzjami, które wychwalały książkę Zaklęci w czasie/Miłość ponad czasem/Żona podróżnika w czasie postanowiłam ją kupić. Przyznam, że nie czytam szczegółowo recenzji książek, które mam w planach na najbliższą przyszłość, więc może coś ominęłam.
Opis:
"Bohaterami powieści Audrey Niffenegger są Clare i Henry. Już pierwsze akapity opisujące ich "pierwsze" spotkanie tchną niesamowitością. Bo jak wyjaśnić człowiekowi, który Cię w ogóle nie zna, że jest miłością Twojego życia? Ich spotkania, choć tak niecodzienne, początkowo są bardzo nieporadne. Henry żyje w świecie Clare od czasu, kiedy dziewczyna miała 6 lat, Clare w świecie Henry'ego - dopiero od czasu spotkania go w bibliotece, 14 lat później. Dziewczyna każdą kolejną wizytę ukochanego chronologicznie umiejscawia w czasie, Henry nie ma na to szansy, jest bowiem jedną z pierwszych osób na świecie, u których wykryto rzadkie zaburzenie genetyczne: od czasu do czasu jego biologiczny zegar uruchamia się na nowo i Henry przemieszcza się w czasie. Jednakże, mimo to, oboje próbują wieść normalne życie. A z czasem, próbują oszukiwać sam czas.
To opowieść o miłości przejawiającej się w codziennym życiu i powszednich gestach. Niffenegger zręcznie przeplata epizody z przeszłości z teraźniejszością i przyszłością. Nie opowiada długich historii, raczej krótkie wydarzenia, kilkugodzinne spotkania. Bawi się z czytelnikiem niemal w taki sam sposób jak Cortazar w "Grze w klasy". ZAKLĘCI W CZASIE to nieprzeciętna powieść, która przenosi czytelnika w świat uczuć i emocji, w świat gdzie prawdziwa miłość zwycięża czas
."

Nie podzielam Waszych zachwytów nad książką Niffenegger. Pomysł mi się spodobał, coś oryginalnego wśród tylu książek o miłości mamy wreszcie coś nowego! Ale z wykonaniem było moim zdaniem już gorzej.

Niewątpliwie jeden czynnik wpływa niesamowicie na moją ocenę- nie spodobał mi się styl Niffenegger. Moim i nie tylko moim zdaniem można by tę książkę skrócić o połowę, bo w pewnych momentach mnie wręcz nudziła. Nie odnalazłam w tej powieści morału, przemyśleń płynących z ich sytuacji, była to dla mnie wręcz książka sensacyjna... Miałam wrażenie, że tej książce brakowało miłości. Zabawne książka o miłości, a mnie tam miłości brakowało... Była po prostu tak bardzo poświęcona podróżom w czasie, że miłość Henry'ego i Clare była jakaś taka wyblakła, zrzucona na drugi plan.
Obserwowałam wydarzenia wręcz z obojętnością, zakończenie mnie nie wzruszyło ani specjalnie nie zaskoczyło. Nie uważam go też za szczególnie udane.

Ocena: 2.5
Szkoda, mogłam kupić np. Drużynę pierścienia...